Burlington

ODPOWIEDZ ]
Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53630 12 paź 2020, 18:29

Kochani!

Wielkimi krokami zbliża się Halloween, w związku z czym już dzisiaj chcielibyśmy zaprosić was do udziału w dwóch zabawach, które zostały przygotowane przez naszego dzielnego Mistrza Gry. Tradycyjnie, dla najaktywniejszych postaci przewidziane zostały nagrody - tj. przypisanie do specjalnej grupy na okres jednego miesiąca (wraz z wybranym dla niej kolorem nicku) oraz specjalna nazwa fabularnego poziomu, która będzie widoczna w waszych profilach.

* * *

Would you like to play a game? - halloween, to nie tylko imprezy pełne przebierańców oraz wieczorne spacery od drzwi do drzwi z hasłem cukierek albo psikus na ustach. Inną, obecnie wcale nie mniej popularną formą uczczenia tego święta, jest udział w tematycznym maratonie filmowym. Nie tylko w ten jeden, konkretny dzień, ale coraz częściej również podczas tygodnia go poprzedzającego, kina mają do zaoferowania naprawdę sporo różnych pozycji filmowych. Maratony pełne kinowej klasyki, produkcji nowszych, starszych, mniej znanych. Dla każdego coś dobrego. My z naszej strony biletów do kina wam zapewnić niestety nie możemy, ale zamiast tego przez kilka najbliższych dni postaramy się o to, żebyście odświeżyli swoją pamięć, zapoznali się z tym, czego jeszcze nie znacie i znaleźli dla siebie kolejne inspiracje do - z całą pewnością świetnych - postów. To co? Gotowi zawalczyć o punkty i uwzględnić w swoich grach kolejne filmy oraz seriale, których tytuły przez najbliższe dni będą publikowane z konta Mistrza Gry?
Po więcej informacji zapraszamy do tego tematu.

The Haunting of Hill House - co prawda tym, co chcielibyśmy wam zaserwować, wbrew tytułowi nie będzie nawiedzony dom, a już na pewno nie taki, który znajdywałby się na wzgórzu, ale mamy nadzieje, że pomimo tego nikt z was nie będzie narzekać na nudę. Druga spośród z zabaw przygotowanych przez Mistrza Gry, to coś skierowanego do tych z was, którzy nie obawiają się odrobiny... ryzyka. I doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to właśnie tym odważnym, na sam koniec dane jest picie szampana.
Uwaga! Ze względu na charakter przygotowanych zadań, przewidujemy przy każdym z nich limit do 5 graczy. Po więcej informacji zapraszamy do tego tematu.



Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53644 13 paź 2020, 19:00

Kochani!

We wrześniowej zapowiedzi forum Burlington, pisaliśmy o tym, że nie zabraknie tutaj aktywnego Mistrza Gry. Sami bardzo sobie cenimy jego obecność i liczymy na to, że wy również macie w tym temacie podobne odczucia. Zwłaszcza, że pomimo dwóch zabaw przygotowanych przez nas z okazji halloween, w październiku chcemy zaskoczyć was czymś jeszcze - chcemy zorganizować na forum coś naprawdę ekstra.

Doskonale zdajemy sobie sprawę, że przedwczesne zdradzenie tego, czego dokładnie będzie dotyczył zaplanowany przez nas wątek, może pozbawić was przynajmniej części związanej z nim frajdy, na dobry początek ograniczymy się do wyjaśnienia jedynie kilku, najbardziej podstawowych kwestii:

1. Wątek, czego zapewne część z was zdążyła się już domyśleć, będzie miał charakter kryminalny.
2. Nie przewidujemy uśmiercania postaci aktywnych na forum, nie wykluczamy jednak, że nie spotka ich coś bardziej hard (przy uwzględnieniu treści waszych zgłoszeń oraz ograniczeń nałożonych w KP na MG).
3. Wątek, zgodnie z naszymi wstępnymi założeniami, potrwa aż do połowy lub nawet końca stycznia, a dołączyć do niego będzie można najpóźniej w połowie grudnia.

ZAINTERESOWANI? W TAKIM RAZIE ZAPRASZAMY DO ZGŁASZANIA SIĘ W TYM TEMACIE ORAZ DO WYBRANIA JEDNEJ Z PONIŻSZYCH RÓL!

Świadek - w trakcie trwania wątku fabularnego, przynajmniej raz otrzymasz od Mistrza Gry informacje dotyczące sprawy, albo mogące być z nią powiązanymi. Tylko od Ciebie zależy, co z nimi zrobisz i jak to wpłynie na śledztwo.

Bliski ofiary - Twoja postać będzie znajomym lub krewnym jednej z ofiar, której dotyczy sprawa. Od Mistrza Gry otrzymasz związane z tym zadania oraz zdarzenia. Możesz być w stanie udzielić na fabule informacji, które będą mieć większy lub mniejszy wpływ na śledztwo.

Bliski podejrzanego - nieistotne, czy ta osoba rzeczywiście popełniła przestępstwo. Policja ją podejrzewa, a Ty... posiadasz na jej temat dodatkowe informacje. Możecie być rodziną, możecie się znać z pracy, albo po prostu mieszkać po sąsiedzku. Jeśli się zgłosisz, otrzymasz od Mistrza Gry informacje, które będziesz mógł wykorzystać na fabule.

Podejrzany - jeśli zgłosisz się do tej roli, my najprawdopodobniej znajdziemy odpowiedni powód ku temu, żeby właśnie Twoją postacią zainteresowała się policja. Na dłuższą metę nic Tobie nie grozi... ale przy odrobinie szczęścia na pewno możesz liczyć na kilka fabularnych zawirowań i dramacików. Nie będziesz się nudzić!

Ofiara - rola przeznaczona dla graczy odgrywających postaci kobiet, najlepiej w wieku maksymalnie 25 lat. Nie gwarantujemy, że waszą postać rzeczywiście coś spotka, ale spośród zgłoszonych osób postaramy się wybrać użytkownika, którego będzie czekać prawdziwa jazda bez trzymanki. Bez obaw. Postaci nie grozi śmierć, ani trwały uszczerbek na zdrowiu... chyba, że sam wyrazisz tym zainteresowanie. :>



Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53658 14 paź 2020, 21:58

Dlaczego ona? wystartowało oficjalnie. Po więcej informacji zapraszamy na forum. <3

14 października 2020
tydzień od zaginięcia

Miała wrażenie, że kolejny raz odpowiada na te same pytania, podczas gdy jej córka jest cholera wie gdzie. Jeszcze brakuje, żeby podano im herbatkę i ciastka dla rozluźnienia.
- Nie, nie mówiła, że nie wróci na noc. Już tłumaczyłam Pańskiemu koledze, że Dove taka nie była. Zawsze była na czas, nigdy nie próbowała nawet uciekać. Była bardzo odpowiedzialna! - Głos Ann Marie drżał, chociaż starała się zachować spokój. Miało się wrażenie, że cała by się trzęsła, gdyby nie silne ramię Stevena, który ją obejmował w geście tak samo opiekuńczym, jak harde było jego spojrzenie, które posyłał siedzącemu naprzeciwko niego policjantowi.
- Pan chyba nie rozumie. Nasza córka zniknęła, a pan nas wypytuje o takie pierdoły. Żona wyraźnie powiedziała... - Zamilkł, żeby wziąć kilka głębszych oddechów i po chwili zacząć na nowo. Tym razem brzmiał, jakby był cholernie zmęczony. - Przepraszam, ale sam pan rozumie...
Policjant skinął głową. Znał Johnsonów. Kto zresztą by nie znał ich słynnej farmy jabłek. Ciężko mu się patrzyło na taki smutek. Ale przecież to jeszcze nic nie znaczyło. Mnóstwo nastolatków znika na dzień lub dwa, żeby potem pojawić się ze wstydem wymalowanym na twarzy lub - od czasu do czasu, co okazywało się później - z brzuchem.
- Rozumiem panie Johnson. Proszę jednak zrozumieć mnie. Muszę zadać państwu te wszystkie pytania, bo czasem pozornie nieważny szczegół może nas naprowadzić na jakiś ślad. - Postukał długopisem o kartkę, na której szczycie widniał tytuł: Zawiadomienie o zaginięciu osoby.
Kartka była niemal pełna, brakowało kilku ostatnich pytań, a potem przekaże wszystko dalej do oficera dyżurnego, który zdecyduje kto się czym zajmie. Dziewczyna nie pojawiła się w szkole i na umówionym spotkaniu. Nie było jej również na treningu, a potem nie wróciła na noc. Nie brzmiało to dobrze, ale bywały sytuacje wyglądające zdecydowanie gorzej.
Gdy już dopełniono wszystkich obowiązków, odprowadził Johnsonów do drzwi. Chwilę patrzył za przerażonym małżeństwem. Sam miał małą córkę. Nie wiedział, co by zrobił, gdyby coś jej się stało. Miał nadzieję, że dziewczyna szybko się znajdzie. Raz jeszcze zerknął na trzymaną w dłoni notatkę służbową.
Dove, gdzie jesteś?



Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53882 28 paź 2020, 19:21

Hej, hej, kochani! Obrazek

Pozwalamy sobie na to, żeby wpaść z niewielką porcją informacji, które - taką przynajmniej mamy nadzieje - niektórych z was ucieszą.

MULTIKONTA
Z dniem 28.10.2020, wchodzi w życie dość duża zmiana dotycząca multikont. Mianowicie zdecydowaliśmy się na rezygnacje z wymaganej liczby postów oraz zwiększenie początkowej liczby możliwych do stworzenia kont - od dzisiaj będzie ona wynosić 5. Na jakich zasadach będą tworzone kolejne postacie? Nic skomplikowanego! Wystarczy wysłać PW z zapytaniem o zgodę na konto Burlington. Jeśli nie porzucacie nagminnie kont, logujecie się regularnie na forum i staracie się być aktywnymi użytkownikami - na pewno nie dostaniecie odpowiedzi odmownej.

POSZUKIWANIA
Jako że od najbliższego weekendu planujemy zacząć zamieszczać wasze poszukiwania poza forum (wierzymy, że pomoże wam to w znalezieniu wymarzonych relacji), zaktualizowany został kod - dodano w nim pozycje, w której możecie wyrazić zgodę na publikacje poszukiwań na edenie oraz facebooku. Bez waszej zgody nic nie zostanie przez nas skopiowane, słowo.

EMOTIKONY ORAZ... HALLOWEEN CIĄG DALSZY!
Na forum pojawiło się kilka zupełnie nowych, halloweenowych emotek, które będą nam towarzyszyć przez najbliższe dni. Dodatkowo chcemy też was poinformować o tym, że poza nimi planujemy także kilka innych niespodzianek i gorąco zachęcamy - wypatrujcie ich. Zapewniamy, że będzie się działo ^^

Besos,
Administracja Burlington
Obrazek



Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53883 28 paź 2020, 19:23

27 października 2020
tydzień od znalezienia ciała

- Podobno miała wycięty język i zaszyte usta. - Sprzedawczyni w sklepie zupełnie nie krępowała się opowiadać takich szczegółów, jednocześnie podliczając słodką bułkę i kawę na wynos. Groteskowość tej sceny podkreślała dodatkowo dwójka dzieci w wieku szkolnym, które popijały soki z kartonika, podczas gdy ich matka grzebała w portfelu w poszukiwaniu drobnych. - Pamiętajcie, żeby te słomki wsadzić do środka, a nie wyrzucać osobno, bo jako małe śmieci, to spadają z taśmy i nie da się ich przetworzyć i potem łykają je żółwie. - Sprzedawczyni na moment zawiesiła się, wpatrując w klawisze kasy i dopiero po chwili westchnęła. - No szkoda Johnsonów. Szkoda. Taka tragedia.
Wersja o okaleczeniu ciała była jedną z wielu, jakie zaczęły krążyć po miasteczku wkrótce po odnalezieniu dziewczyny. Najgorszym siewcą plotek jest bowiem milczenie. Wszystkie fakty dotyczące śmierci Dove, dla dobra śledztwa były trzymane w jak największym sekrecie, co wbrew pozorom nie pomagało wcale, bo z ust do ust krążyły kłamstwa wymieszane z tym, co się komuś wydawało lub co zasłyszał podczas spaceru. Już wiedziano, że pogrzeb ściągnie rzesze ludzi, nawet nie tych najbliższych, ale i niestety tych wszystkich, którzy chcieli w jakiś sposób uszczknąć tego, że uczestniczyli w jakimś wydarzeniu, które zyskało tak wielki rozgłos w mieście. Ale daty pogrzebu wciąż nie było — przeprowadzane autopsje nie były jednoznaczne, chociaż za każdym razem powtarzano to samo — ktoś wiedział jak skutecznie usunąć z ciała wszelkie ślady. Jak przerażająco by to nie brzmiało, to po śmierci ktoś ją wykąpał, obciął paznokcie, wyszorował zęby.


- To może wskazywać na to, że dziewczyna kogoś ugryzła. - Powiedział patolog głosem spokojnym, chociaż wyraźnie zmęczonym. W ciągu ostatnich dni worek z ciałem dziewczyny Johnsonów rozpinał i zapinał wielokrotnie. Czasem robił to tylko z asystentem, jakby chciał upewnić się, że niczego nie przeoczył. Światła w prosektorium mrugało z okropnie irytującym dźwiękiem, które przywodziło na myśl krótkie zwarcie. To ponoć była pozostałość po tym, że kiedyś - gdy wciąż wykonywano egzekucje przy pomocy krzesła elektrycznego - prąd w całym mieście wariował. O dziwo patolog wolał właśnie tę wersję, niż tą drugą, która mówiła o tym, że to niespokojne dusze. Nie był przesądnym człowiekiem, obcował ze śmiercią na co dzień. Ale śmierć tak młodej dziewczyny wstrząsała każdym.
- Czyli nie ma szans, żeby był to wypadek? - Policjant podrapał się w kark, jakby chciał rozmasować ciarki, przechodzące go raz po raz. Wcześniej był przekonany, że szpitale to jego najmniej ulubione miejsca. Teraz zmienił zdanie.
- Nie. Wiem, że pytasz, bo musisz, ale jeśli nie przyfrunęła tam po tym, jak gdzieś daleko porzuciła własne ubrania, to nie ma szans. Jej stopy też są zupełnie czyste, a przecież od kilku dni była wszędzie plucha. Ta dziewczyna nie postąpiła w tym lesie kroku. - Zamek zasunął się, a spokojna twarz zniknęła pod materiałem. - Chyba niedługo będę mógł wydać ci ciało.
Policjant skinął głową i rzucił cicho coś pomiędzy przekaże Johnsonon, a współczuje Johnsonom.
Mężczyźni rozstali się w milczeniu, jakby żaden z nich nie chciał zakłócać spokoju zmarłych. A tymczasem po mieście krążył ktoś, kto zakłócał spokój żywych.


Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53939 31 paź 2020, 15:09

Kto chce ujrzeć nad dziwy dziw,
Kto chce sprawdzić, czy ujdzie żyw,
Niech podąża szlakiem dyń
Do Miasteczka Halloween!

Kochani w ten mroczny weekend i u nas nie mogło zabraknąć przeróżnych atrakcji związanych ze świętem duchów. Na pierwszy znicz pójdzie forumowa wykreślanka, w której do znalezienia będzie 18 haseł. Tych typowych dla forum oraz tych, które wiążą się ze świętem duchów. Zaznaczone hasła odsyłajcie na konto Burlington, 5 pierwszych osób zgarnie dodatkowe punkty fabularne.

Obrazek

Co dalej? Ach tak… dokładnie, jak w piosence, której fragment widzicie wyżej — szlak dyń. Kilka z nich rozsypało nam się po forum. 10 dokładnie. Znajdźcie je i znów — dla pierwszych 5 osób, które znajdą komplet, przewidziane są punkty. Linki do dyń również wysyłajcie w wiadomości do Burlington (ale wszystkie w jednej, nie pojedynczo. Za spam możecie oberwać punktami ujemnymi :D)

Obrazek

Oprócz tego mamy dla was również zagadkę. Krwawą i kryminalną. W mieście kolejny raz popełniono przestępstwo i nasi dzielni policjanci potrzebują pomocy w tym, aby możliwie najszybciej dorwać morderce. Przecież nie pozwolimy, żeby bezkarnie hulał sobie po Burlington, prawda? Treść zagadki znajdziecie w kolejnym poście. Za jej rozwiązanie, pierwszych 5 osób również otrzyma punkty fabularne. Powodzenia!

Na wykonanie zadań macie czas do jutra, godziny 15. Liczymy na was i przy okazji przypominamy, że w dalszym ciągu trwa scenariusz, Dlaczego Ona? W każdej chwili można dołączyć w charakterze świadka, ofiary lub nawet podejrzanego.

Obrazek


Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53940 31 paź 2020, 15:10

Zagadka ma charakter rozrywkowy i w żaden sposób nie rzutuje ani nie reprezentuje fabuły odgrywanej na forum.


Zwłoki trzydziestodwuletniego Holdena Gallaghera znalazła gosposia, gdy około godziny siódmej weszła do gabinetu, by jak zwykle podlać kwiaty. Jej pracodawca leżał na podłodze. W pierś mężczyzny wbity był nóż. Obok zwłok kobieta dostrzegła krew. Piszcząc z przerażenia, wybiegła na korytarz i wpadła na Sie Gallagher, żonę zamordowanego, która akurat wychodziła z sypialni. Ta, słysząc o tragedii, natychmiast wezwała pogotowie i policję. Chwilę później do willi przyjechali policjanci John Wright i Jake Russel.
- Mąż miał zwyczaj pracować w nocy w swoim gabinecie — oświadczyła Sia. - Od kilku miesięcy jesteśmy w separacji i w związku z tym zajmujemy osobne sypialnie. Dlatego nie wiem, o której wczoraj mój mąż rozpoczął pracę. Podejrzewam, że Holdena zabił Theodore Miller albo Cameron Sanders — jego wspólnicy, z którymi prowadził kilka firm. Któryś z nich go oszukał. Wiem o tym, bo trzy dni temu, całkiem przypadkowo, podsłuchałam jak małżonek rozmawiał przez telefon. Podczas tej rozmowy jednemu z nich zarzucał oszustwo i groził oddaniem sprawy do prokuratora. Który to był ze wspólników nie wiem, bo nie usłyszałam ani nazwiska, ani imienia.
Wright polecił Russelowi sprowadzić wspólników, a sam dokładnie obejrzał gabinet zamordowanego. Pokój urządzony był ze smakiem. Zabytkowe meble, drogie bibeloty oraz obrazy o marynistycznej tematyce. Na półkach przybitych do ściany stały modele żaglowców i przedmioty stanowiące wyposażenie marynarskiej kajuty. Szyba w drzwiach prowadzących na taras była wybita i wszystko wskazywało na to, że właśnie tędy morderca dostał się do gabinetu. Denat leżał na podłodze i palce prawej dłoni miał zakrwawione. Obok ciała, na parkiecie, Wright dostrzegł kałużę krwi, a w jej pobliżu krwawe ślady przedstawiające w jednym ciągu: linię, plamę, cztery plamy, kolejną plamę i jeszcze trzy kreski.
- Zanim poznałam Holdena, pływał on jako radiooperator na statkach handlowych - poinformowała inspektora Sia - Po wypadku rozstał się z morzem i zaczął robić interesy na lądzie. Jednak miłość do wody pozostała. Był instruktorem w klubie żeglarskim, uczył młodych ludzi posługiwać się krótkofalówką i każdy urlop spędzał pod żaglami.
Około godziny 8.30 Russel przywiózł do willi Holdena obu wspólników. Pierwszy zeznawał Theodore Miller.
- To potworna zbrodnia. Mam nadzieję, że szybko złapie pan mordercę. Z Holdenem znamy się od dłuższego czasu, byłem z nim bardzo zaprzyjaźniony i jak do tej pory, nie mieliśmy ze sobą żadnych problemów.
Również Cameron Sanders oświadczył, że we współpracy z Holdenem nie miał najmniejszych kłopotów.
Wysłuchawszy relacji wspólników, Wright jeszcze raz dokładnie przyjrzał się zwłokom. Holden zginął od ciosu zadanego nożem. Śmierć nie była natychmiastowa i zanim zamordowany wyzionął ducha, przez kilkanaście sekund był jeszcze świadomy.
- Panie sierżancie, a może to Sia zabiła męża? - zastanawiał się na głos sierżant Russel. - Wszak po jego śmierci wszystko dziedziczy.
- Myli się pan, panie kolego — oświadczył Wright — Mordercą jest jeden ze wspólników, a sam zamordowany podsunął mi rozwiązanie.
Który ze wspólników zamordował i na jakiej podstawie sierżant doszedł do takiego wniosku?


Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53952 01 lis 2020, 19:01

Hej, hej! Wybaczcie nam ten spam, ale za nami pracowity weekend i chcielibyśmy pochwalić się jego owocami. Obiecujemy, od teraz będzie nas dużo mniej!

1. Zakończyły się halloweenowe zabawy, w związku z czym nagrodziliśmy 15 postaci. Od teraz przez cały miesiąc będą wyróżniać się specjalnym kolorem, a także rangą fabularną.
2. Pojawiło się nowe tło fabularne oraz lista nowych, 15 zadań od Mistrza Gry, które można wylosować w ramach zabawy w Chybił-Trafił. To jak? Gotowi sprawdzić, na ile dopisuje wam szczęście?
3. Na forum pojawił się kod dla dzienników aktywności, które - taką mamy nadzieję - pomogą wszystkim w zapanowaniu nad systemem punktów fabularnych, znacząco ułatwiając ich odbiór. Jednocześnie chcielibyśmy poinformować, że to dopiero pierwszy krok. W najbliższym czasie planujemy na tym polu kolejne zmiany i mamy nadzieje, że będziecie ich niecierpliwie wyczekiwać.
4. Na samym końcu chcielibyśmy jeszcze wspomnieć o tym, że już jutro pojawi się porcja świeżych informacji związanych ze scenariuszem Dlaczego Ona? Co przygotował dla was Mistrz Gry? Napiszemy tutaj jedynie, że sporą porcje niespodzianek. Wypatrujcie ich od samego rana :>

Buziaki, trzymajcie się cieplutko :>


Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53990 03 lis 2020, 18:18

3 listopada 2020

- Błagam pana… Proszę… Oddajcie mi dziecko. - Ann Marie ukryła twarz w dłoniach, zanosząc się głośnym szlochem. Policjant zauważył, jak bardzo zmieniła się w ostatnim czasie. Schudła, czy wręcz zapadła się w sobie, wyrazie się też postarzała, jakby nie minęły dwa tygodnie, a co najmniej dwie dekady. U jej boku trwał wiernie mąż, który równie zmęczony, ale z oczami niemal martwymi, machinalnie gładził ją po plecach. Jakby chciał dodawać jej otuchy, ale nie miał już na to siły.
Wright poprawił się na krześle, jakby nagle zaczęło być niewygodne, ale w rzeczywistości wykorzystał tę chwilę, by móc oderwać od nich wzrok, żeby nie musieć patrzeć na ten obraz rozpaczy. Sytuacja nie była łatwa. Komendant był zagrzebany w papierach, setkach raportów, z których musiał tłumaczyć się górze, więc to właśnie John musiał stawić czoła sytuacjom takim jak ta. Braki kadrowe sprawiły, że wcale nie mogli poświęcić się sprawie, tak jakby tego chcieli. Kilkunastu policjantów i stażystów to zdecydowanie za mało, żeby znaleźć zabójcę, który zdawał się… mieć wprawę. A przecież to nie było tak, że wraz ze śmiercią Dove skończyły się inne przestępstwa.
- Rozumiem, że chcą państwo pochować córkę, ale robimy co w naszej mocy, żeby… - Zaczął, w rekacji na co Steven Johnson walnął pięścią w stół, rozsypując przy okazji stos dokumentów. Poprawienie ich było jedyną reakcją Wrighta na jego zachowanie.
- Gówno robicie… słyszy Pan? Gówno. Moja córka nie żyje, bo jakiś gnój… - Wyniki sekcji zwłok były jednoznaczne, a zarazem tak bestialskie, że teraz nic nie mogło przejść Johnsonowi przez gardło. - Chce móc tylko godnie ja pożegnać… moją Dove… moją małą córeczkę… - Przez chwile wydawało się, że się rozpłacze, ale on jedynie zwiesił głowę. Nie miał już siły na łzy.
- To już nie potrwa długo… Sprawdzamy wszystkie tropy, przesłuchujemy podejrzanych. - Powiedział John, czując, że musi powiedzieć cokolwiek, nawet nie po to, żeby się bronić, ale żeby dać tym ludziom, chociaż odrobinę nadziei.
- Ma pan dzieci panie Wright? - Spytała niespodziewanie Pani Johnson, a zaskoczony tym pytaniem Wright skinął głową. - Proszę sobie wyobrazić teraz, że dzieje im się krzywda, a pan nie może nic na to poradzić. Ani uratować, ani się pożegnać. Nie życzę panu, żeby musiał pan kiedykolwiek przez to przechodzić. To gorsze niż śmierć… - Jej głos był słaby, ale sierżant wiedział, że nie odpuści. Że jeśli policja zawiedzie, to ona i cała rodzina Johnson będzie szukała sprawcy już do końca swoich dni. John mógł tylko liczyć, że nie czytali dzisiejszych gazet… Ktoś musiał wygadać za dużo i niektóre informacje wyciekły do prasy, w tym zdjęcie. Twarz i części wrażliwe ocenzurowano, jednak z pewnością, widok nie należał do przyjemnych. Z pismakami też będzie się musiał rozliczyć z tego. Ale najpierw czekała go kolejna wizyta w kostnicy. Jakby tym razem miał znaleźć coś, co pomoże dojść mu do prawdy.


Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#53997 03 lis 2020, 20:50

ZJAZD ABSOLWENTÓW UVM

Obrazek

Jednym z najważniejszych wydarzeń organizowanych przez University of Vermont Student & Alumni Club, od wielu lat pozostaje zajazd absolwentów tej uczelni, zwyczajowo odbywający się w drugiej połowie roku - najczęściej wybierane są daty październikowe oraz listopadowe. W tym roku, z okazji 50-lecia działalności stowarzyszenia, przygotowywana impreza ma się w dość dużym stopniu wyróżniać na tle wszystkich poprzednich. Od wielu tygodni zaangażowane w jej organizację osoby pracują w pocie czoła nad tym, aby wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Jedzenie. Muzyka. Planowane zabawy. Wystrój sali. A nawet zaproszenia, które pod koniec października zostały wysłane do wszystkich tych osób, które znalazły się na listach przekazanych przez władze uczelni. Otrzymałeś może już swoje własne? Zamierzasz z niego skorzystać i raz jeszcze przekroczyć mury swojej Alma Mater?

* * *

Kochani! Dzisiejszego wieczora, chcielibyśmy zaprosić was do wzięcia udziału w evencie przeznaczonym dla wszystkich postaci, które ukończyły studia na University of Vermont (oraz dla ich osób towarzyszących). Event jest czymś na wzór zjazdu absolwentów, na który każdego roku zapraszane są tylko wybrane osoby. Podczas trwania imprezy można spotkać się z dawnymi znajomymi, pracownikami UVM, wziąć udział w konkursach i zabawach. Najzwyczajniej w świecie - dobrze się bawić :>

Start eventu: 9 listopada 2020
Czas trwania: 2 tygodnie
Ingerencja MG: możliwa w oznaczonych tematach
Termin zgłoszeń: 7 listopada 2020

Zapraszamy! <3


Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#54043 06 lis 2020, 20:10

5 listopada 2020

- Nie możemy przyjąć zgłoszenia. Elene jest dorosła, a nie minęło jeszcze 48 godzin, od kiedy rozmawiał pan z nią po raz ostatni. - Policjant mógł się wydać mężczyźnie nieco znudzony, ale w rzeczywistości był zwyczajnie cholernie zmęczony. Dyżury ciągnęły się teraz nadgodzinami, za które nie dość, że najpewniej nie będzie im podziękowań, to jeszcze nie można było nikogo winić. Brakowało rąk do pracy, brakowało czasu.
Mężczyzna stojący po drugiej stronie szyby był jednak wyraźnie zdenerwowany i funkcjonariuszowi zrobiło się go nawet żal. Ale procedury, to procedury, a bez wyraźnych przesłanek na to, że kobiecie coś się rzeczywiście stało, nic nie mógł zrobić.
- Może córka pojechała gdzieś ze znajomymi? Chłopakiem? - Zasugerował, bo rodzice czasem wpadali w panikę, nie myśląc o najprostszych rozwiązaniach, a niczego nieświadome dzieciaki bawiły się najlepsze niepomne na troskę rodziców.
- Pan nie rozumie, to zupełnie nie w jej stylu. - Nerwowym ruchem zaczął grzebać w kieszeniach, a policjant automatycznie się napiął, bo tacy desperaci mogli przecież w akcie rozpaczy sięgnąć po drastyczne środki. Ale mężczyzna z kieszeni wyjął jedynie zdjęcie, na którym młoda dziewczyna uśmiechała się do niego, otoczona ramieniem ojca. Nie wyglądała na 21 lat. Po samym zdjęciu policjant dałby jej może 17, góra 18 lat. Ale w papierach widniała jako dorosła i wciąż nią pozostawała, przez co jego ręce związane były przepisami.
- Powtarzam panu. Proszę przyjść jutro, jeśli córka nie wróci. Może już teraz czeka na pana w domu? - Szczerze chciał w to wierzyć, bo teraz, po zerknięciu na zdjęcie przypomniał sobie, że dziewczyna ćwiczyła razem z jego córką na miejscowym lodowisku.
Ojciec nerwowo złożył zdjęcie i wcisnął je znów do kieszeni, ale nie wyglądało, jakby zamierzał się stamtąd ruszyć.
- A co jeśli... jeśli ten, który skrzywdził Dove... - Zaczął, ale dalsze słowa nie przeszły mu przez gardło, a policjanta przeszedł nieprzyjemny dreszcz. W zasadzie tylko czekał na to, aż padnie takie podejrzenie. To była silna karta, a on nie miał w zasadzie niczego na kontrę. Wszystko, co mógł, już wyłożył na stół.
Pokręcił ponownie głową, starając się jednak nie wyglądać na poirytowanego. Sam był ojcem. Rozumiał strach. Nie można jednak popadać w paranoje.
- Panie Cohen, jestem pewien, że Elene odnajdzie się cała i zdrowa. A co do sprawy Dove. Cały czas szukamy winnego.
Cohen westchnął przeciągle, widząc, że rzeczywiście nie zostanie przyjęte jego zgłoszenie.
- Wy szukacie winnego. Ja szukam swojej córki. Obyśmy wszyscy mieli szczęście.



Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#54100 09 lis 2020, 18:06

Kochani! Przychodzimy z kilkoma informacjami, którymi chcemy się z wami podzielić.

>> W dniu wczorajszym, tj. 08.11, wystartowała kolejna grywalizacja z cyklu Would you like to play a game? Potrwa ona przez najbliższe tygodnie, podczas których zaprezentujemy pozycje filmowe idealnie nadające się na jesienne wieczory. Pamiętajcie! Na najaktywniejszych użytkowników listopada, będą czekać nagrody w grudniu. Może więc gra jest warta świeczki?

>> W dniu dzisiejszym, tj. 09.11, na forum została wgrania niewielka porcja świeżutkich emotikonek, prawie tak cudownych, jak bułki zakupione wczesnym rankiem w piekarni. Te jeszcze cieplutkie. Z listy dostępnych emotikon zniknęły też te związane z halloween.

>> W tym tygodniu planujemy kolejny wpis w ramach Dlaczego ona? Tym razem będzie się wiązało z nim ponadto coś, w czym udział będzie mógł wziąć, możliwe że nawet każdy mieszkaniec Burlington. Co to będzie? Prosimy o trochę cierpliwości oraz regularne śledzenie tego, co dzieje się na forum. A dzieje się całkiem sporo. :>

>> Wraz z końcem weekendu, z nieobecności wróciła jedna z administratorek. W związku z tym planujemy zakasać rękawy i w najbliższym czasie wprowadzić na forum kilka nowości dotyczących MG oraz rozwoju postaci - oczywiście fabularnego.

A tymczasem życzymy wszystkim zdrówka i dużej ilości weny oraz chęci do pisania kolejnych postów. Miłego wieczora i udanego tygodnia. <3



Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#54155 11 lis 2020, 18:04

11 listopada 2020
Centennial Woods

Wieczór był nieprzyjemny, tak jak nieprzyjemne bywają listopadowe wieczory. Ciężka mgła wisiała nad Burlington, przesycając ją zapachem wilgoci i podgniłych liści. To ten czas w roku, gdy odleciały już niemal wszystkie ptaki. Niemal. Pozostałe na miejscu czarne cienie kruków i wron, poskrzekiwały złowrogo, przyglądając się nielicznym o tej porze przechodniom. Wśród nich znajdywała się dwójka młodych chłopaków, którzy zboczyli nieco z głównej ścieżki, najwyraźniej chcąc skorzystać ze skrótu, który zaprowadziłyby ich do celu. Jaki to był cel? Tego już ptaszysko nie wiedziało, kiedy załopotało skrzydłami i poszybowało w gęstwinę, wyprzedzając chłopców i usadawiając się na łysej już gałęzi dębu.
Ta noc była jednak jedynie pozornie podobna do tych wszystkich poprzednich. Trzask łamanych gałęzi i ciężkie, acz głuche uderzenie czegoś w gęstwinie parku, mogły zwrócić ich uwagę. Ludzką naturę niezwykle ciężko jest oszukać — każdy z nas bywa bowiem nieco ciekawy, w towarzystwie czasem trochę odważniejszy niż w samotności. Być może właśnie dlatego ruszyli w stronę źródła hałasu, przedzierając się przez pozbawione liści krzaki. Przeszkodzili komuś. Nie było idealnie. Tym razem nie było tak, jak miało być; jak być powinno.
Upuszczone ciało zwisało z pnia pod nienaturalnym kątem. Upadło plecami na pozostałość po ściętym drzewie, a w swej bezwładności wygięło się w nienaturalny łuk. Włosy rozsypały się po ściółce, ale był to opad zupełnie przypadkowy. Martwe oczy zdawały się patrzeć wprost na nich. Chciałoby się powiedzieć, że błagają o ratunek, ale prawda była taka, że nie wyrażały nic. Zdążyły zajść już mgłą, zupełnie jakby nawet dusza miała zapomnieć, co spotkało ją za życia. Rozrzucone bezwładnie ramiona nosiły nieco wyblakłe ślady siniaków, a przetarcia na nadgarstkach wskazywały, że ktoś przetrzymywał ją wbrew jej woli. @Elene Cohen, zupełnie zimna i martwa, została porzucona jak szmaciana lalka, a ktoś kto pozbawił ją życia, uciekł dosłownie chwilę temu.
Pomimo szoku, pomimo przerażenia i prawdopodobnie wielu innych emocji, na które nie dało się wiele poradzić w tych okolicznościach, @Oliver Sanders zdołał przypomnieć sobie słowa kuzynki, która dopiero co zasiliła szeregi policji — najważniejsze to niczego nie dotykać i nikomu nic nie mówić. Tłum gapiów mógł zatrzeć ślady, który być może pozostawił sprawca. Wszystko, co tu zobaczyli lub usłyszeli, musiało jak najszybciej zostać zgłoszone — teraz już nie było wątpliwości. W mieście działał seryjny morderca.



Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#54246 20 lis 2020, 21:21

20 listopada 2020
Centennial Woods

Wiedziała, że nie powinno jej tu być. Nie należała do straży sąsiedzkiej, bo Wright dość jasno wyraził swoje zdanie na temat tego, co myśli o amatorskiej inicjatywie. Gwen Parker nie umiała jednak usiedzieć w miejscu. Tłumaczyła się sama przed sobą, wiążąc mocno sznurówki butów do biegania, że przecież idzie tylko potrenować. A że zbiega się to z potencjalnym terytorium sprawcy, to był zwykły przypadek — tamte tereny zwyczajnie najlepiej się do tego nadawały.
Dzisiejszy wieczór był spokojniejszy niż zwykle — dało się to wyczuć nawet przez słuchawki na uszach. W takich chwilach miała wrażenie, że jest w teledysku, kiedy stopy miarowo uderzały o ziemię poprzetykaną korzeniami. Don’t stop believin’, śpiewał wokalista, a ona na moment skupiła się na tym, że może rzeczywiście powinna wrócić do domu i dać sobie na luz? Przecież nie była mądrzejsza od policjantów z doświadczeniem. Nagle, kątem oka, na równoległej ścieżce dostrzegła jakiś ruch. Ktoś biegł, truchtem podobnym do niej… i to właśnie ją zaniepokoiło. Mężczyzna był o wiele od niej potężniejszy, więc spokojnie mógłby pobiec znacznie szybciej. Jego sylwetka wskazywała na to, że był w dobrej formie. Aspirantka miała wrażenie, że ten ktoś specjalnie trzyma się krok za nią, żeby w momencie złączenia się ścieżek, wciąż pozostać w odpowiedniej odległości. Pierwsza myśl była taka, że to jakiś zboczeniec, który obserwuje biegające dziewczyny od tyłu. Druga była o wiele bardziej niepokojąca.
Szybkim ruchem sięgnęła po telefon znajdujący się w kieszeni kurtki, bo do złączenia ścieżek zostało już kilkadziesiąt metrów. Ostatnie oświetlone miejsce przed szlakiem.

Kiedy telefon komórkowy Johna odezwał się kolejny raz tego wieczora, w pierwszej chwili nie miał ochoty odbierać. Miał wreszcie spędzić wieczór z żoną - na komisariacie wszyscy widzieli już, że sierżant jest na skraju wytrzymałości i niemal siłą zmusili go, żeby pojechał wcześniej do domu. I Wright nawet przyznał im rację. Dlatego zwlekał chwilę z odebraniem telefonu. Kiedy jednak buczenie wibracji nie ustawało, ostatecznie sięgnął po aparat, żeby zobaczyć na wyświetlaczu imię młodej aspirantki.
- Co jest Parker? - Spytał, ale zanim usłyszał odpowiedź, nieco przy okazji zduszoną, kilka ciężkich kroków odbiło się echem w słuchawce.
- Szefie… biegam przy Centennial i… - Urwała, a kroki ucichły.
Zrozumiała, że musi zawrócić, ale czuła na sobie wzrok mężczyzny, który dosłownie kilka kroków po niej się zatrzymał, żeby zawiązać but.
- Parker, co jest? - Głos sierżanta ponaglił ją do odpowiedzi w momencie, gdy mężczyzna spojrzał na nią. Widziała tylko jego oczy, reszta twarzy skryta była w cieniu kaptura. Poczuła, jak strach ściska jej gardło i wiedziała, że musi uciekać. Nie rozłączyła się, a w słuchawkach wciąż grała muzyka lat ‘80…
Summer of ‘69 grało, gdy zwalił ją na ziemię, poczuła tępy ból, zdarta skóra twarzy piekła. Szarpała się do słów Bryana Adamsa, głosu sierżanta, a potem, gdy już była pewna, że ciężka dłoń zakrywająca jej usta i nos, zupełnie odetnie jej powietrze… wtedy wystrzeliła dłońmi wprost do jego twarzy, celując w oczy. Krzyk mężczyzny odbił się echem, a wtedy znikąd, niemal na końcu drogi, zobaczyła dwie sylwetki. Resztką sił, wyraźnie kulejąc, za to krzycząc za dwoje, rzuciła się w tamtą stronę.
John Wright tyle właśnie miał ze swojego spokojnego wieczoru — siedział już w samochodzie, łamiąc wszystkie dostępne przepisy, z jednym uchem przy telefonie, z drugim nadając przez policyjne radio. Był jednocześnie wściekły, przerażony, ale i… podekscytowany. Być może wreszcie trafią na konkretny ślad? Wiedział też coś jeszcze - sprawca poczynał sobie coraz śmielej, a to mogło znaczyć, że niebawem zacznie popełniać błędy. A oni tylko na to czekali.



Awatar użytkownika
 Haribo #2832, Liv #4000, Nene#4306, Reiven #4502

#54289 wczoraj, 18:23

24 listopada 2020

Kobieta siedząca na krańcu stołu nie spodobała mu się od pierwszego momentu. Prawie się nie odzywała, a gdy tylko zawiesiła na czymś wzrok na dłuższą chwilę, zaraz potem przenosiła go na notatnik zapisany idealnie równym pismem. Miał wrażenie, że wszystko co robi on i jego ludzie jest poddawane ścisłej ocenie. Mężczyzna, który siedział obok niej — też obcy, ale jednak nie dystansował się aż tak. Tu zamienił z kimś słowo, tam skinął głową. Ale może to wszystko wyolbrzymiał? Nie lubił publicznych wystąpień. Co innego odprawy z zespołem, co innego sztab dziennikarzy niekoniecznie mu przychylnych. Siedział na samym środku długiego stołu, w stronę jego ust skierowanych było dziesiątki mikrofonów — sprawa zyskała niestety ogólnokrajowy rozgłos, a on miał wrażenie, że teraz wszyscy patrzą mu się na ręce. Najgorsze w tym wszystkim było to, że gdy przed kilkoma godzinami robili z zespołem podsumowanie, zdał sobie sprawę z tego, jak niewiele mieli — żadnych odcisków palców, żadnego rysopisu. Atak na Parker był tutaj prawdziwym szczęściem w nieszczęściu — Młoda miała naprawdę dużo farta, że przypomniała sobie o technice wbicia palców w oczy napastnika. Widział ją w szpitalu i miał nadzieję, że niedługo będą mogli ją zabrać na okazanie. Bo chociaż mieli niewiele, to jednak mieli coś… a zeznania adeptki policji mogły okazać się niezwykle pomocne, a do tego również wiarygodne. Na ten moment jednak, fakt że Gwen była stażystką policji, nie został podany do wiadomości publicznej. Parker widniała tam jedynie jako “niedoszła ofiara”. Zerknął raz jeszcze w swoje notatki, chociaż znał je już na pamięć. Pisk mikrofonu, kilka fleszy. Przedstawienie czas zacząć.
Tak, był kolejny atak. Ofiara przeżyła.
Tak, została uratowana przez patrol straży sąsiedzkiej.
Nie, nadal nie sądzę, żeby był to dobry pomysł.

Zastanawiał się, czy ten zwyrodnialec był między nimi. Czy był jednym z tych sępów w tłumie dziennikarzy? Czy słuchał lokalnych mediów, napawając się chorą satysfakcją z tego, że wciąż pozostaje nieuchwytny? A może atak na Parker odebrał mu nieco pewności siebie?
Tak, mamy pewne dowody oraz nowe zeznania.
Nie, nic więcej nie powiem dla dobra śledztwa.
Mamy wszystko pod kontrolą. Działamy zgodnie z procedurami, ale oprócz tego poprosiliśmy o pomoc z zewnątrz.

Przedstawienie dwóch nowych członków zespołu odbyło się bez fajerwerków, ale i nikt ich nie oczekiwał. I chociaż przyznawał to niechętnie, może rzeczywiście potrzebowali pomocy i świeżego spojrzenia na sprawę? Bo czasem miał wrażenie, że rozwiązanie pozostawało gdzieś na wyciągnięcie ręki, a on błądził po omacku w ciemnym pokoju.



ODPOWIEDZ ]