Midgard

Jesteś ciekawy/a jakie nowe fora pojawiają się na rynku pbf'ów? Chcesz śledzić ich losy od samego początku? Zajrzyj do tego tematu i dowiedz się jak najwięcej.
ODPOWIEDZ ]
Awatar użytkownika
O mnie
the risk i took was calculated, but man, am i bad at math?
Moje fora
pracuję nad midgardem
 kætamine#0210

#54121 09 lis 2020, 21:38

@jajeczko, tak, część osób odpowiada za wymienione projekty.

Oczywiście, gracze będą mogli tworzyć własne propozycje, aby wzbogacić nasze uniwersum. Napiszę więcej, zaakceptowane, opisane zaklęcia, eliksiry i tym podobne, będą nagradzane punktowo.

Nie, jak zostało napisane, Midgard jest w dużej mierze autorski. Dążymy do tego, aby wszystko było łatwe do przyswojenia i aby w naszym magicznym świecie odnalazł się każdy gracz, bez konieczności studiowania obszernych opisów czy znajomości serii powieści, filmów lub gier.


@czyczekolatka, @stoned w imieniu ekipy dziękuję za miłe słowa. Zachęcamy do czekania na kolejne zapowiedzi, gdzie dalej będziemy przybliżać Midgard.

Awatar użytkownika
Moje fora
Na razie mam przerwę, czekam na Midgard?

#54136 10 lis 2020, 18:24

A ja mam takie skromne pytanko, może głupie, może nie...
Ale czy przed otworzeniem forum możemy liczyć na jakiegoś Discorda, czy raczej poznamy się wszyscy dopiero na otwarciu, na sb?

Awatar użytkownika
 bjorn (bjorn#4228), kerah, ferdydurke (cukier#2571) oraz bluebird (kætamine#0210)

#54138 10 lis 2020, 18:33

@Brzoskwinka, wcale niegłupie! Pojawi się tydzień przed oficjalnym otwarciem forum. Będziemy o wszystkim informować, na pewno pojawi się link do discorda w którejś z następnych zapowiedzi.

Awatar użytkownika
Moje fora
co

#54232 18 lis 2020, 20:02

Jestem zachwycona zapowiedzią, połączeniem magii i mitologii, a sam tekst jest napisany naprawdę cudownie. Nie zważając na jakiekolwiek przytyki, jakie się pojawiły (tym bardziej, że Rosja bardzo mi się podobała, chociaż obserwowałam ją jedynie z boku), czekam niecierpliwie. I na discorda, chociaż wolę czat forumowy, i na więcej wiadomości. Nie mam aż tyle czasu, ile bym chciała, ale liczę, że niedługo to się zmieni. Wpadnę tak czy siak! Trzymam za was bardzo mocno kciuki <3

Awatar użytkownika
 bjorn (bjorn#4228), kerah, ferdydurke (cukier#2571) oraz bluebird (kætamine#0210)

#54249 20 lis 2020, 22:05


galdr
dosłownie: sztuka czarowania; termin pierwotnie stosowany w przypadku osób, które posługują się magią, określający całość magicznej społeczności, zarówno widzących, jak i ślepców

Na terenach Skandynawii i Finlandii powszechnie stosowanym określeniem osoby posługującej się magią jest galdr. Niemal do XV wieku było jedyną definicją rozróżniającą jednostki parające się czarami od tych, które nie posiadały takich umiejętności. Dopiero odkrycie w 1437 roku manuskryptu z Östersund rzuciło nowe światło na genezę magii drzemiącej w galdrach i jej brak wśród ludzi. Od tego czasu osoby nieposługujące się czarami to śniący, natomiast społeczność galdrów nazywana jest widzącymi. Zdarza się jednak, że na skutek niewłaściwych, chociaż w pełni świadomych wyborów i nadmiernego korzystania z zakazanych dziedzin czarów widzący przeobraża się w ślepca.
Magiczny potencjał u galdrów zazwyczaj ujawnia się już w najwcześniejszych latach ich życia. W znamienitej części przypadków przebudzenie następuje do trzeciego roku życia i jest trudne do dostrzeżenia na pierwszy rzut oka przez osoby postronne. Najczęściej zauważa je matka – na skutek więzi, jaka łączy ją z młodym widzącym. Budząca się magia ma bowiem charakter bliższy pierwotnej, najstarszej sztuce czarowania: klątwom i rytuałom, pragnieniom, jakie drzemią w człowieku i wpływaniu nimi na inne istoty żywe; rzadziej są to najprostsze, nieporadnie artykułowane zaklęcia – te dotyczą przeważnie starszych dzieci. Zdarza się jednak, że magia nie przebudza się nawet po ukończeniu przez widzącego granicznego wieku siedmiu lat oznaczającego możliwość rozpoczęcia kształcenia się w jednej z edukacyjnych placówek. Bynajmniej nie oznacza to, że którykolwiek z galdrów traktuje taką sytuację jako przekleństwo zesłane przez Norny – na przestrzeni wieków społeczność magiczna zdała się przywyknąć do podobnych incydentów, wyćwiczywszy w sobie ogromne pokłady cierpliwości wobec nieujarzmionej i wciąż pozostającej dla galdryjskich naukowców tajemnicą potęgi magii.
Wbrew fałszywie rozpowszechnianym przez śniących wyobrażeniom o galdrach, nie potrzebują oni tak zwanych różdżek czy kosturów do wzmacniania rzucanych przez siebie zaklęć czy klątw. Używanie przez widzących i ślepców różdżek jest uważane wręcz za ujmę na magicznych zdolnościach i obrazę Wyroczni, którzy, jako jedyni, korzystają ze specjalnych różdżek mających za zadanie intensyfikować ich wizje.
widzący
pojęcie odnoszące się do ludzi, u których przebudziły się magiczne zdolności

Ziemia nosiła ślady bogów na długo przed pojawieniem się pierwszych ludzi. Ich imiona i atrybuty tworzyły świat. Byli wszak budowniczymi, twórcami, kreatorami. Sami siebie nazwali widzącymi – ponieważ widzieli więcej, dostrzegali to, co miało być niewidoczne dla ludzkich oczu, swoje spojrzenia kierowali poza to, co znane i bezpieczne. Nie bali się marzyć, nie bali się tworzyć, nie bali się osiągać nieosiągalnego. Nie było dla nich rzeczy niemożliwych – byli przecież bogami. I jak każdy, zbyt przekonany o własnej potędze, o swojej nieomylności i wyjątkowości, nieopatrznie zdołali stworzyć przewrotne dzieło. Ludzi. Formując nowe, wspaniałe istoty – przekazując im dech i rozum, ruch i mowę, słuch i wzrok, nie dostrzegli, że obdarzając ich niezbędnymi przymiotami, ofiarowali im również dar kreacji – dar widzenia. Nie dostrzegli, ponieważ kiełkujące w nowym życiu ziarno magii wzrastało w ludzkim rodzie przez wieki, czekając na właściwy moment, by się przebudzić; czekając na tego, który będzie w stanie oswoić nowe pokolenie widzących – niedościgniony ideał boskiego pierwowzoru – z twórczym potencjałem, który ożywał w coraz większej liczbie istnień.
Tą, która przeprowadziła pierwszych widzących przez ścieżkę magii miała być Gullveig – złota bogini, wiedźma, pionierka magii i alchemii. Miała być również tą, przez którą pamięć o widzących bladła, wypierana określeniem pospolitym, jednoznacznie odcinającym ludzi od bogów – należąc do pierwszych widzących, znajdując się w tym samym gronie, co Odyn, Wili i We, Frigg, Sif i Idunn, za swoją najważniejszą powinność, obok przekazania ludziom posiadającym magiczny pierwiastek sekretu władania magią, uznała nadanie im nowego miana: galdrowie – znający sztukę czarowania. I chociaż, jak widzący, również dostrzegali więcej, nie mieli być jednak nigdy gotowi na to, by ramię w ramię stanąć z nimi – bogami – na ziemiach odrodzonego świata; z tymi, którym mieli jedynie służyć, których mieli wielbić i dla których mieli poświęcić własne życie w dniach Ostatecznej Bitwy. Ragnarök miał być wszak przeznaczeniem bogów, podczas gdy cała reszta jedynie tłem porzuconym po nadejściu nowego świtu.
Lecz pamięć o widzących nie miała zginąć nigdy. Uśpiona, jak magia w ludzkim rodzie, czekała na kolejne przebudzenie; na czas, w którym nikt nie będzie podważał najsłuszniejszego określenia osób władających magią. Spisana przez Freydís, pierwszą wyrocznię, wraz z nękającymi ją wizjami czasów przeszłych i przyszłych, zbyt odległych, by mogły znaleźć zrozumienie w znanej jej teraźniejszości, setki lat później stała się podstawą do radykalnej zmiany w postrzeganiu przez galdrów magii, świata i wszystkiego, co tworzyli. To dzięki niej wiara w Dziewięć Światów na nowo rozbudziła ich serca, ostatecznie pieczętując nierozerwalność więzi widzących z wyznawaną przezeń religią.
ślepcy
określenie dotyczące widzących, którzy zatracili się w stosowaniu magii zakazanej; dosłownie: zostali zaślepieni użytkowaniem tego rodzaju magii

Najpierw byli abominacją. Szpetną skazą na nienagannym społeczeństwie galdrów. Bano się ich, izolowano od reszty społeczności; wreszcie zamykano. Byli tępieni, byli nierozumiani, byli zarazą, która mogła zdziesiątkować dotychczasowe dokonania: magiczne, społeczne, gospodarcze, polityczne; wystarczyło, że rozniosłaby się o nich wieść. Nazwano ich ślepcami – ze względu na zanikające całkowicie tęczówki, gdy tylko oddawali się czarom, bo wyłącznie tyle udało się ustalić podczas obserwacji pierwszych ślepców, o których najwcześniejsze wzmianki pochodzą już z X wieku. To wtedy powstawały pierwsze przypuszczenia na ich temat, nieraz po dziś dzień powtarzane jako ostrzeżenie w konserwatywnych i bogobojnych rodzinach. Że są zgnilizną. Że należy wystrzegać się kontaktu z nimi, by się nie zarazić. Że wystarczy samo spojrzenie ślepca, by nieszczęśnik, który został nim obdarzony, zaczął gnić.
Jednak niewytłumaczalny proces przemiany, niespotykany dotychczas u żadnego z galdrów nie budził wyłącznie strachu i niechęci. Najznamienitsze umysły ówczesnych czasów – badacze, naukowcy, medycy – zdawali się być coraz bardziej zafascynowani nowym problemem, za wszelką cenę, częstokroć nawet własnego życia, starając się zgłębić i poznać jego naturę. A jednak, mimo coraz bardziej zaawansowanych środków, jakimi dysponowali galdrowie, mimo stale poszerzającej się palety zaklęć, rytuałów i eliksirów, dopiero Runsten Fältskog, szwedzki teoretyk magii, poświęciwszy niemal połowę życia na badanie istoty ślepców, przedstawił w 1528 roku na sympozjum w Midgardzie kompletną pracę na ich temat. Dziesiątki lat, bądź co bądź, dość prymitywnych i dalece niehumanitarnych eksperymentów zostały nagrodzone najbardziej obszerną i najbardziej dokładną definicją ślepców, przedstawiającą ich nie jako osoby, lecz jako skutek nadużywania magii z dziedzin zakazanych. By jednak nie wzbudzać niepotrzebnych kontrowersji, zostali ślepcy sklasyfikowani jako widzący, którzy w swoim życiu nie potrafili zachować równowagi między praktykowaniem magii białej i czarnej, co doprowadziło do nieodwracalnego zaślepienia i zatrucia organizmu magią zakazaną. Fältskog z niebywałą dokładnością opisywał, jak na skutek zatracenia się w używaniu czarów niedozwolonych prawnie dochodzi do przemiany: po niespełna miesiącu korzystania wyłącznie z czarnej magii pierwsze objawy do złudzenia przypominają zatrucie magiczne. Badany skarży się na przemęczenie oraz silne zaburzenia oddychania. Ciało wygląda, jakby pod skórą wiły się tysiące czarnych wężów, trawiąc je niemal żywym ogniem. Oczy zachodzą ciemnością bezdenną niczym czeluści Ginnungagap. Przeraźliwe krzyki rozdzierają trzewia, niepokojąc sąsiadów przez tydzień. Nie stosując żadnych kuracji, wszystko ustaje po miesiącu. Czerń zdaje się znikać z ciała, ale oczy przybierają mleczną barwę; ustają duszności i przemęczenie, pojawiają się jednak niemożliwe do zaspokojenia głód i pragnienie, których natury badany nie potrafi określić. Chudnąc i marniejąc w oczach, decyduje się na jedyny krok z punktu widzenia nauki, który może raz na zawsze uśmierzyć te katusze – na powrót ucieka w magię zakazaną. Rezultat jest zaskakujący: dolegliwości znikają, pozostają jednak zmiany fizyczne, na które badany zdaje się nie zwracać uwagi. Zmieniony kolor oczu oraz czarne wstęgi zgrubionych żył przebijające przez skórę utrzymują się w tym stanie przez około miesiąc, po czym zaczynają zanikać. Pojawiają się ponownie wyłącznie wtedy, gdy badany używa jakiejkolwiek magii. Nie są obecnie znane sposoby odwrócenia tego procesu – a gdyby były, byłyby niemal niemożliwe do wdrożenia, ponieważ pacjent nie jest w stanie samoistnie przestać korzystać z zakazanych dziedzin magii. Wszelkie zewnętrzne próby ingerencji kończą się śmiercią badanego.
Jak okazało się niedługo po sympozjum, finalnym pacjentem Fältskoga był on sam, stając się najbardziej znanym i najniebezpieczniejszym ślepcem ówczesnych czasów. Pod pretekstem ostrzegania widzących przed skutkami nierozważnego posługiwania się magią zakazaną, rozpowszechniał idee ślepców, wtedy jeszcze ograniczające się wyłącznie do czerpania przyjemności z używania każdego rodzaju magii bez odgórnych ograniczeń. Szybko jednak przekuł je w ideologię opierającą się na potrzebnie niedopuszczenia do Ragnaröku, nie potrafiąc zrozumieć, dlaczego ich, widzących, miałby spotkać los równy ludziom, a nie bogom, do których jest im bliżej pod każdym względem. Wyssana z palca obawa – jak z pogardą mówili prawi widzący – znajdywała jednak swoich zwolenników, a Runsten Fältskog popleczników, którzy gotowi byli przejść bolesną przemianę, by, według zapewnień Fältskoga, stać się równymi bogom i po ostatecznej bitwie rozpocząć nowe życie w Gimle. Obecnie jednak, mimo wciąż żywej i niegasnącej wiary w wizję Ojca Ślepców, ich dążenia na przestrzeni wieków ulegały zmianom, koncentrując się wokół osiągnięcia magicznej potęgi nieograniczonej żadnymi barierami. Nie zmienił się tyko stosunek widzących do ślepców, których, ze względu na paranie się magią zakazaną, niezmiennie uważa się za wyklętych i niegodnych życia w zrównoważonym, pełnym poszanowania dla praw boskich społeczeństwie galdrów. Ci, których pochwyci wymiar sprawiedliwości, zostają naznaczeni Pieczęcią Lokiego umieszczaną po wewnętrznej stronie prawej dłoni, co ma uchronić nieświadomych zagrożenia galdrów przed kontaktami ze ślepcami. Bowiem niezwykle trudno w społeczeństwie zdominowanym przez widzących stwierdzić, czy ktoś z ich najbliższego otoczenia zdecydował się na własne życzenie zejść na ścieżkę nieprawości i profanacji najważniejszych wartości.
śniący
ludzie, w których magia nie uległa przebudzeniu

Najłatwiej było nazywać ich po prostu ludźmi, osobami bez magii. Nie zasługiwali wszak na nic innego poza brakiem zainteresowania ze strony galdrów, których nieuzasadniona wyższość, a wreszcie i arogancja względem niemagicznych miały odbić się na nich dotkliwiej, niż mogli kiedykolwiek przypuszczać. Bo niemagiczni nie byli głupcami. Nie byli ślepi, nie byli pozbawieni instynktu samozachowawczego. Dostrzegali niewyjaśnione, wyczuwali zagrożenie, bali się. A kiedy boisz się czegoś, czego nie potrafisz nazwać, co pozostaje nieuchwytne, gdzieś na granicy wzroku, wtedy starasz się nadać temu strachu kształty – w ten sposób łatwiej go zniszczyć. Zaczęły więc wśród ludzi powstawać historie, bajki i legendy mające wyjaśniać, dlaczego bardziej powodzi się sąsiadowi, a nie nam; dlaczego znikają zapasy; dlaczego lepiej nie wchodzić do lasu – a na pewno nie w nocy, nie w trakcie pełni, nie w trakcie nowiu; dlaczego w dzień Wielkiej Nocy znikają dzieci. Zaczęły się wzajemnie ostrzeżenia i baczne zwracanie uwagi na wszystko, co odbiegało od znanej im rzeczywistości, od tego, co potrafili zrozumieć.
Galdrów jednak nie obchodziły ich zwyczaje, nie wsłuchiwali się w niesione wiatrem opowieści; izolując się od niemagicznych, nie zwracali uwagi na raz po raz pojawiające się historie o dzieciach szatana, o pomiotach diabelskich, o wynaturzeniach, które czarują całe wioski. Ludzie przecież nie potrafili czarować, wszystko to, to tylko nic nieznaczące bajdurzenia. Galdrów nie obchodziło również to, skąd biorą się inni im podobni, wystarczyło, że wiedzieli, że na terenach skandynawskich królestw nie ma wyłącznie jednej wioski, jednego miasta zamieszkałego tylko przez władających magią. Byli więc inni – i podróżowali, jak cała reszta i jak cała reszta, będąc obojętnymi na niemagicznych, o których, z nieznanych powodów, mimo separowania się, wciąż pojawiały się nowe informacje, wciąż było wiadomo o nich więcej i więcej. I wreszcie zaczęło docierać do galdrów, że niemagiczni nie są wcale od magii wolni: że wśród ludzi pojawiają się tacy, jak oni – ale niepotrafiący kontrolować własnych mocy, narażający na niebezpieczeństwo całą magiczną wspólnotę. Musieli więc otworzyć się na niemagicznych, na te dziwne, prymitywne istoty, by ratować samych siebie i nie dopuścić do ujawnienia magii.
Pierwsze spostrzeżenia dotyczące korelacji ludzi i magii zaczęły być dostrzegane przez galdrów w początkach VIII wieku – niezwykle późno, zważywszy że proceder budzenia się jej u ludzi został po raz pierwszy, jak wynika z najnowszych badań, odnotowany już w V wieku. Ponadto badacze nie są w stanie wyjaśnić, skąd przez tak długi okres czasu – bo aż do 1437 roku – w żadnym z ustnych przekazów nie funkcjonowała właściwa nazwa niemagicznych: śniący, będąca najprostszym i jednocześnie najbardziej dokładnym wyjaśnieniem natury magii ukrytej w człowieku. Według zebranych do tej pory danych każda istota rozumna już w chwili przyjścia na świat posiada w sobie uśpiony potencjał magiczny i dopóki nie zostanie on przebudzony, istota ta nazywana jest śniącym. Owa definicja, choć trafna, nieustannie podważana jest przede wszystkim przez widzących, których stosunek do osób niemagicznych można określić co najmniej jako nieprzychylny. Ta sama grupa widzących próbuje również od długiego czasu przeforsować prawo nakazujące wydziedziczania osób, które wejdą w związek małżeński ze śniącym. Przepis ten wzbudza jednak wiele kontrowersji – chociażby ze względu na fakt, że ze związku galdrów może przyjść na świat osoba, w której magia nie zostanie przebudzona, tym samym zostając śniącym wychowanym w pełni magicznej rodzinie – a według części społeczeństwa takim ludziom nie powinno odmawiać się prawa do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny z galdrem. Niemniej wszelkie kwestie dyskusyjne czy wręcz sporne dotyczące śniących kierowane są bezpośrednio do Komisji Do Spraw Niemagicznych, która nie tylko zapewnia w takich przypadkach właściwą opiekę nad osobą, u której magia się nie przebudziła, ale również, a może przede wszystkim, odpowiedzialna jest za wyjaśnianie i tuszowanie incydentów użycia magii w świecie śniących.
w uproszczeniu
→ zgodnie z powyższym fragmentem – galdr jest terminem określającym osobę posługującą się magią. Widzący są podstawowym rodzajem galdrów, czyli osób uzdolnionych magicznie, ślepcy to osoby, na które wpłynęło zbyt częste użytkowanie magii zakazanej, a śniący to ludzie, u których magia nie została przebudzona;

→ w uniwersum Midgardu nie istnieje pojęcie czystości krwi. Istnieją magiczne klany o wysokim statusie społecznym, lecz wzbudzany przez nie szacunek i roztaczane wpływy nie wynikają z utrzymywania czystości krwi;

→ ślepcem nikt się nie rodzi – każdy ze ślepców był w przeszłości widzącym, w związku z czym nawet ze związku widzącego i ślepca czy dwóch ślepców niemal zawsze rodzi się widzący. Ślepcem można zostać wyłącznie przez zatracenie się w magii zakazanej;

→ zdarza się, że ze związków galdrów (widzących lub ślepców) rodzą się śniący, którzy tym samym są wychowywani w magicznym świecie;

→ potomstwo galdra (widzącego lub ślepca) i śniącego jest zawsze śniącym;

→ znane są historyczne przypadki, że magia u śniących ulegała przebudzeniu. Ze względu na sporadyczność tych przemian, zalecamy tworzenie śniących, którzy nie rozwinęli magicznych umiejętności. Gdyby ktoś jednak był zainteresowany tym wyjątkowym motywem, prosimy przy tworzeniu karty o kontakt drogą prywatną.
od zarządu
→ razem z kolejną zapowiedzią chcemy zapewnić Was, że nie próżnujemy – pragniemy podzielić się z Wami zarysem fabularnych grup, jakimi są widzący, ślepcy i śniący;

→ jesteśmy już na tym etapie, że możemy śmiało przewidzieć datę otwarcia na okolicę połowy grudnia. Do tego czasu nie tylko ukończymy forum, ale na spokojnie wdrożymy wszelkie poprawki. Zależy nam, aby Midgard był starannie przygotowany, pod kątem technicznym i fabularnych opisów. Obiecujemy, że w jednej z dalszych zapowiedzi doprecyzujemy datę;

→ w następnym, oficjalnym poście z informacjami, znajdą się streszczenia genetyk i umiejętności specjalnych. Mamy też do Was prośbę – jeśli jest coś, co Was szczególnie nurtuje (jak choćby wzór karty postaci) i chcielibyście to znać z wyprzedzeniem, postaramy się w miarę możliwości udostępnić Wam określoną treść;

→ zauważyliśmy, że poruszona została kwestia chatboxa. Zdecydowaliśmy się, aby był on dostępny na forum i zsynchronizowany z discordem za pomocą Atarashii Sync. Zdajemy sobie sprawę, że nie każdy korzysta z discorda i nie chcemy, aby określona grupa graczy czuła się wykluczona;

→ na samym końcu, jak zawsze, dziękujemy za wszelki odzew w sprawie tworzącego się forum!

Ostatnio zmieniony 21 lis 2020, 1:10 przez Midgard PBF, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Moje fora
valar morghulis, morsmordre

#54251 21 lis 2020, 0:50

:omg: :omg: :omg:

Awatar użytkownika
O mnie
Tego nie da się ująć w słowa

#54252 21 lis 2020, 12:01

Cudownie się zapowiada *.* Z każdą zapowiedzią jestem coraz bardziej zaciekawiona. Mam pytanie dotyczące liczby multikont, planujecie wprowadzić ograniczenia?

Życzę wam dużo weny, sił do pracy i trzymam kciuki za szybkie otwarcie :<3:

Awatar użytkownika
 Chlor #2300

#54253 21 lis 2020, 22:24

zauważyliśmy, że poruszona została kwestia chatboxa. Zdecydowaliśmy się, aby był on dostępny na forum i zsynchronizowany z discordem za pomocą Atarashii Sync.
A było tak pięknie, hajp jak na Cyberpunka przy pierwszym ogłoszeniu daty wydania... :lol:
Mam złe doświadczenie, jak i negatywne podejście do łączenia discorda z forum, od niedawna także z tym botem... No ale trudno, zobaczymy, jak to u was będzie.
Plus emotki z disco krzaczą się na czacie, a emotki forumowe nie pokazują się na discordzie, więc jest ogólnie meh :d

Awatar użytkownika
O mnie
24-letnia studentka wizażu. Zapalony RPGowiec z ponad 12 letnim stażem w temacie, twórca larpowy na największych konwentach w Polsce, wychowawczyni na obozach fabularnych dla młodzieży.
Moje fora
*beep*
Need a break
 Kira#6571

#54254 22 lis 2020, 10:31

Pomysł brzmi dość interesująco, a połączenie czatu z discordem <3 Obyście pożyli dłużej, niż wspominane wyżej forka. Wpaść nie wpadnę, ale życzę powodzenia. :D

Awatar użytkownika
Moje fora
co

#54257 22 lis 2020, 13:40

Nie jestem fanem takiego połączenia, zdecydowanie wolę "oddzielne" istnienie discorda, ale jestem tak zauroczona pomysłem, że nie będę narzekać (aż tak xD). Bardzo podoba mi się podział grup, a same opisy są klimatyczne i przyjemne. Czekam <3

Awatar użytkownika
 bjorn (bjorn#4228), kerah, ferdydurke (cukier#2571) oraz bluebird (kætamine#0210)

#54282 23 lis 2020, 17:59

Bardzo dziękujemy wszystkim za odzew! Zdajemy sobie sprawę, że żadne rozwiązanie nie jest w stu procentach idealne – jeśli ono się nie sprawdzi w trakcie gry, na pewno będziemy myśleć nad czymś innym.

@Vibrio, jeśli chodzi o ilość multikont – na start wstępnie przewidujemy możliwość stworzenia trzech postaci, z czego, by stworzyć ostatnią z nich, trzeba będzie na dwóch poprzednich spełnić postowe wymagania.