Rodzina z cmentarza

Szukasz partnera do gry, a może sam marzysz o stworzeniu własnych poszukiwań? To temat dla Ciebie!
ODPOWIEDZ ]
Awatar użytkownika
Moje RPGi
Avalon

#63632 21 lip 2026, 17:30

Na dobry początek: Jesteśmy potrzebni wszystkim, niezależnie od klasy społecznej i pochodzenia, więc w naszej rodzinie łatwo o relacje - zarówno z socjetą, jak i z tymi spod ciemnej gwiazdy. Zarówno ja (James) i Meredith jesteśmy bardzo aktywnymi graczami, więc obiecujemy dużo fajnych sesji. Nie krzyczymy też, jeśli ktoś pojawia się rzadziej, bo respektujemy forum-live balance.

tl;dr w komentarzu dodaję szukajki mojej forumowej siostry, w tym również na rodzinę, bo mi się podoba, jak to napisała

- W setną rocznicę mojej śmierci cmentarz będzie zapełniony tylko nagrobkami Hargrove'ów - westchnął Edgar, zerkając przez okno na gromadkę hałaśliwych istot, które nosiły jego nazwisko. Miał wrażenie, że kolejna pojawiała się z każdym mrugnięciem.
- Może do tego czasu znajdą sposób na nieśmiertelność. - Siobhan uśmiechnęła się lekko, mieszając w garnku miksturę o trudnym do zidentyfikowania zapachu.
- Wiesz, czemu mój ojciec zdecydował się prowadzić dom pogrzebowy? Ponieważ nic nie jest pewniejsze niż śmierć. To naturalny porządek cyklu, a nie życie wieczne.
I bez tego jest nas za dużo, pomyślał jeszcze, w porę gryząc się w język, by nie sprawić przykrości żonie. Tak bardzo pragnęła pełnego domu.


Ku niezadowoleniu Edgara i wielkiej radości Siobhan, Hargrove'owie dorobili się kilkorga dzieci, a w środku tego wszystkiego znalazł się James. Upominany przez siostry, szturchany przez braci i praktycznie niewidzialny dla ojca, który - jak wydawało się Jamesowi - w pewnym momencie zrezygnował z imion i chyba po prostu zaczął ich numerować.
Jednak przed wojną nie było niczym dziwnym posiadanie dużej rodziny. To po prostu Edgar był niezadowolony ze wszystkiego, co nie dotyczyło jego powieści. Chociaż James mógłby przysiąc, że i rękopis wrzuciłby w ogień, gdyby wcześniej nie odszedł z tego świata. Nie, cofnijmy to. Ironia chciała, że Edgar Hargrove był tak bardzo zapatrzony w swoją pisaninę, że pozostał na tym świecie jako duch, którego ostatecznie musiało odesłać Bractwo Uroborosa.

Od pokoleń Hargrove'ów wyróżnia jedno: widzą duchy. Mieszkają przy cmentarzach, zajmują się domem pogrzebowym, a po godzinach odprawiają rytuały wypędzające dusze. To głównie oni zasilają szeregi Bractwa Uroborosa. Nasza odnoga rodziny ma jednak w sobie również irlandzką krew, przez co są bardziej wybuchowi i dopisuje im humor, głównie czarny.

Tymi słowami wstępu: poszukuję rodzeństwa - starszego i młodszego. Mogłabym rzec, że im nas więcej, tym weselej, ale rodzinnie prowadzimy dom pogrzebowy, więc nie wypada.
Wychowała nas głównie matka (Irlandka, potomkini Finniganów, którzy aktualnie prowadzą pub w Nowym Londynie) i babka ze strony ojca. Edgarowi (pisarzyna prowadzący rodzinny interes, może nawet przejawiał jakiś talent do egzorcyzmów, ale go zignorował) było wszystko jedno, o ile nie wchodziliśmy mu w drogę.
Mamy już określoną najstarszą siostrę jako NPC, bo niespecjalnie przejawia talenty rodziny. Z pewnością kolejny był brat, który - jak to wypada na początku XX wieku - zajmuje się firmą po śmierci ojca. Co do pozostałych nie ma żadnych predyspozycji: wiek, płeć i zawód dowolne, ale z chęcią przygarniemy każdego, kto rwie się na sesje cmentarne.

Także zapraszamy do nas! Nie gryziemy, serio (czasem tylko bijemy szpadlem).

Awatar użytkownika
Moje RPGi
Avalon

#63633 21 lip 2026, 17:31

I OBIECANE SZUKAJKI SIOSTRY:

Rodzeństwo Hargrove
Nic co martwe, nie jest nam obce albo...
...było nas siedmioro, mieszkaliśmy w Jeziorze

Ja i James Hargrove szukamy rodzeństwa: a było nas sporo, bo aż siódemka, dzieci nieudolnego egzorcysty (który widział ektoplazmę i miał talent, ale nigdy go nie rozwinął) oraz Irlandki Siobhan z rodziny Finniganów, słynącej z ognistego charakteru. Ojciec był rodzicem raczej obojętnym, zainteresowanym głównie swoją twórczością, a nas wychowała Siobhan, spragniona rodzinnego ciepła i normalnego życia oraz surowa i uparta babcia Hargrove: ona z kolei koniecznie pragnęła, by część jej wnuków została odsyłaczami. Babcia i jej mąż prowadzili zakład pogrzebowy, który przeszedł na naszego ojca, a po kilku latach zaniedbań z jego strony: na dzieci. Nasz dom był głośny, pełen chaosu i stanowił przedziwną mieszankę. Nad siódemką dzieci ciężko było Siobhan zapanować, dorastaliśmy więc bijąc się po kątach, biegając na cmentarzu tuż za płotem domu i przynajmniej James i Meredith wyrośli na ludzi bardzo specyficznych (i przy okazji ci dwoje są mocno ze sobą związani: zachowują się czasem bardziej jak bliźnięta niż rodzeństwo z taką różnicą wieku).

Na fabułach na razie wspominaliśmy głównie o Moirze (najstarszej siostrze, która raczej pozostanie npc, bo nie posiada grobowego wzroku, wyszła za mąż i ma dzieci i zawsze pragnęła trochę mniej chaotycznego życia niż to Hargrovów) i najstarszym bracie. Brat jest do przejęcia: padło o nim głównie tyle, że wraz z Meredith zajmuje się organizacją pogrzebów i pełni w dużej mierze reprezentacyjną rolę tam, gdzie potrzeba trochę więcej normalności niż ta, jaką są z siebie w stanie wykrzesać James i Merry. Młodszego brata albo jeszcze jedną siostrę można wykreować od podstaw. Możesz działać z nami w rodzinnym zakładzie pogrzebowym, należeć do bractwa Uroboros, ale też wybrać karierę naukową lub pracować w barze Czterolistna koniczyna – ot pamiętaj, że raczej pozostajemy na obrzeżu wielkiego świata… przynajmniej dotąd.

Rodzeństwu oferuję liczbę sesji bez ograniczenia i odpisy wręczane tak często, jak zechce je dostawać.

*

Przyjaciel znaleziony na cmentarzu
Kogoś, z kim od czasu do czasu rozmawiamy nad grobami.
Meredith może nie jest socjopatką, ale ma zapewne cechy, przez które niektórzy by ją taką nazwali. Nie ma wiele przywiązania do ludzi, którzy nie noszą nazwiskiem Hargrove, a jej najlepszy przyjaciel to brat (tylko mu tego nie mówcie). Szukam więc nie tyleż przyjaciół, co kogoś, z kim najchętniej spotkała się pierwszy raz lata temu na cmentarzu: i wciąż zdarza się im na tym cmentarzu spotykać i rozmawiać. Tak naprawdę brak wymagań, bo relacja toczy się głównie na cmentarzu (i chętnie odegrałabym np. w ramach jednej sesji jakieś krótkie migawki z różnych lat), i mogła powstać, kiedy druga postać pojawiała się na grobie kogoś sobie bliskiego.

*

Pomóż mi wrobić mojego brata
...czyli potrzebuję kogoś na jedną sesję, kogo złapię za ramię i przedstawię bratu jako chłopaka: potem możesz uciec, gdzie pieprz rośnie

Meredith wmówiła Jamesowi, że planuje rychłe zamążpójście. Nie pytajcie dlaczego, prawdopodobnie chciała po prostu wpędzić go w paranoję. Jamie bardzo chce dowiedzieć się, kim jest tajemniczy chłopak Merry, chętnie więc złapię kogoś na sesję komediową, na której zostanie przedstawiony jako przyszły mąż dziewczyny z cmentarza. Spokojnie, nie zamierzam cię do tego ołtarza potem ciągnąć, nie oczekuję tu niczego konkretnego ani żadnej kontynuacji relacji (a jeżeli będzie, możesz spokojnie mieć ją za wariatkę albo zacząć się z nami przyjaźnić): po prostu pierwszym celem życia tej postaci jest zdobycie własnego cmentarza, a drugim dręczenie własnego brata. Haczyk? To raczej oferta dla nowych graczy, bo obawiam się, że większość obecnych postaci w ten czy inny sposób James już kojarzy.

ODPOWIEDZ ]