Ulubiony pisarz/pisarka

ODPOWIEDZ ]
Awatar użytkownika
O mnie
na forach od ponad 10 lat, czasami coś dłubię przy grafice lub kodach
Moje fora
Czekam na coś ciekawego

#6226 27 maja 2015, 22:46

Macie swoich ulubieńców jeśli chodzi o książki? W tym temacie możecie się podzielić tym. Być może komuś jakiś autor przypadnie do gustu i sięgnie po jego książki.

Awatar użytkownika
O mnie
jestem szamanem

#6244 28 maja 2015, 0:07

William S. Burroughs i Hunter S. Thompson to moi mistrzowie.

#6381 29 maja 2015, 14:06

Andrzej Philipiuk, Ewa Nowak, J.K.Rowling, Melisa de la Cruze <alko>
[align=center]Obrazek
SWOSU[/align]

Awatar użytkownika

#6604 31 maja 2015, 14:55

J.K Rowling, C.J Daugherty, Ewa Nowak, Colleen Hoover, John Green... Wiele wiele więcej <alko>

#7393 07 cze 2015, 16:01

kerouac, hrabal, kundera, iwaszkiewicz, safran foer, tyrmand, pavel, andrzejewski, kuczok, miłosz, muller, gogol, salinger, tolkien, camus, bułhakow, keret, woolf, joyce, czechow, balzac, proust, welsh, nabokov, wilde, schulz, lem, świetlicki, gombrowicz, borges, heller, jelinek, burgess, dostojewski, cortazar, lessing <3
Ostatnio zmieniony 07 cze 2015, 16:18 przez nona, łącznie zmieniany 1 raz.
  • [font=georgia] mom: how u today

    me:

    Edvard Munch
    Despair, 1829.
    Oil on canvas
    36 1/4 x 26 1/2&#8221; (92 x 67 cm)[/font]

#7395 07 cze 2015, 16:07

Graham Masterton i Henning Mankell, mistrzowie <3

Awatar użytkownika
O mnie
weteranka

#7400 07 cze 2015, 16:15

Jakoś ciężko mi tutaj cokolwiek zaproponować, zazwyczaj mam po jednej książce danego autora i eh, lipa. :/ Ale uwielbiam Lauren Weisberger i tutaj stanowi ona jedyny wyjątek, mam jej 4 książki. <3
[center]
Nieobecna w świecie SLów od listopada 2015.
[/center]

Awatar użytkownika

#7710 12 cze 2015, 15:19

A ja mam pewien dylemat z książkami obcokrajowców, które normalnie są pisane w innym języku. Bo tak na dobrą sprawę czytamy ich tłumaczenia i styl osoby, która ją przełożyła na nasz język mocno odbija się na książce. I nie wiem czy czytam coś spod ręki autora, czy bardziej książkę tłumacza? Jeśli oczywiście odejmiemy od rozważań fabułę i tak dalej. Każdy chyba zwraca uwagę na styl pisania i na przykład Simon Beckett jest moim ulubionym pisarzem, zwłaszcza ze względu na jego opisy, które kocham, że omomom... Ale zdaję sobie sprawę, że jakiś procent mojej miłości to też wkład tłumacza i nie wiem, jak mam w ogóle to oceniać :/

Awatar użytkownika
O mnie
na forach od ponad 10 lat, czasami coś dłubię przy grafice lub kodach
Moje fora
Czekam na coś ciekawego

#7779 13 cze 2015, 18:51

Czytał ktoś kryminały Cobena? <3

Awatar użytkownika
Moje fora
czaro

#7780 13 cze 2015, 19:07

NN pisze:A ja mam pewien dylemat z książkami obcokrajowców, które normalnie są pisane w innym języku. Bo tak na dobrą sprawę czytamy ich tłumaczenia i styl osoby, która ją przełożyła na nasz język mocno odbija się na książce. I nie wiem czy czytam coś spod ręki autora, czy bardziej książkę tłumacza? Jeśli oczywiście odejmiemy od rozważań fabułę i tak dalej. Każdy chyba zwraca uwagę na styl pisania i na przykład Simon Beckett jest moim ulubionym pisarzem, zwłaszcza ze względu na jego opisy, które kocham, że omomom... Ale zdaję sobie sprawę, że jakiś procent mojej miłości to też wkład tłumacza i nie wiem, jak mam w ogóle to oceniać :/
Wiem o czym mówisz, bo odkąd zaczęłam czytać książki w oryginale, widzę potworny rozstrzał między tym, co dostałam po polsku, a tym, co mam przed sobą po angielsku. W sumie zauważyłam to już wcześniej, bo tak jak Pullmana kocham i ubóstwiam, tak sięgnęłam po jego książkę spoza "Mrocznych materii" i omatulu, czytać się nie dało, styl był zupełnie inny; tłumacz spartaczył tak, że po prostu nie mogłam wyrobić. Ostatnio nie mogłam się doczekać przed polskim wydaniem z jednej serii i też sięgnęłam po angielskiego ebooka, a kiedy trafiłam jakiś czas później na polskie tłumaczenie w księgarni i przejrzałam swoje ulubione fragmenty, chciało mi się płakać i śmiać się jednocześnie :lol: więc ja na przykład bardzo doceniam, kiedy książka ma porządny przekład, bo zdaję sobie sprawę z tego, że od tłumacza odbiór dosyć mocno zależy. Więc moim zdaniem powinnaś być wdzięczna wydawnictwu, że za Becketta nie brała się ta sama osoba, która zbezcześciła mi Pullmana [*]


A z moich ulubionych autorów i bardziej na temat: dla odprężenia lubię czytać książki Gayle Foreman, takie guilty pleasure, bo wielka literatura to to nie jest, ale przyjemna maks <3 poza tym mam wielki sentyment do Rowling i Pullmana, a ostatnio rozpływam się nad wszystkim, co napisze Tokarczuk. I lubię też Dostojewskiego, Salingera i warsztat Schulza, chociaż jego koncepcja w "Sklepach..." mnie w sumie jakoś super nie przekonała.

Awatar użytkownika

#7803 13 cze 2015, 22:08

Keny pisze:Czytał ktoś kryminały Cobena? <3
Przeczytałam kiedyś Błękitną krew i na pewno sięgnę jeszcze po jakąś z jego książek :D

Awatar użytkownika
O mnie
Istotka wyklęta przez wszystkich przeklęta.
Moje fora
eden.wxv.pl
 8008135

#7806 13 cze 2015, 22:24

Pratchett. Niech spoczywa w pokoju.
W Ankh rzadko spotyka się ptaki brodzące, przede wszystkim dlatego, że ścieki przeżarłyby im nogi, a poza tym łatwiej im spacerować po powierzchni rzeki.

Awatar użytkownika

#9979 24 lip 2015, 17:30

J.K.Rowling, mistrzyni mojego dzieciństwa i nie tylko, wciąż sięgam po Harry'ego i nigdy mi się nie nudzi, choć czytałam każdą część co najmniej po dwadzieścia kilka razy. Duże propsy ma u mnie też Michael Grant, autor "GONE", to także jedna z moich ulubionych serii. Mało jest takich książek dla młodzieży, które mieszają fantastykę z rozterkami dzieciaków (do których sama się zaliczam, mając lat naście przecież) i jednocześnie nie zmieniają się w mdłe romansidło. Miałam dylemat, kiedy ciocia polecała, a mama stanowczo odradzała mi twórczość Joanny Chmielewskiej, cieszę się jednak, że ostatecznie posłuchałam cioci i sięgnęłam po "(Nie)boszczyka męża", "Lesia" oraz "Klin". Autorka ma tak super styl, tak przyjemnie się te książki czyta... Najlepszy jest chyba "Lesio", którego serdecznie polecam, jak ktoś ma ochotę na pseudokryminał, pomysły tytułowego bohatera są obłędne. Kilka lat temu odważyłam się sięgnąć po książkę Stephena Kinga "Lśnienie" i był to pierwszy horror, jaki przeczytałam w życiu. Miałam po nim straszną schizę dotyczącą żywopłotów i łazienek, a to chyba ważne w horrorze, by działać na wyobraźnię? King działa. "To" wciąż jest dla mnie wyzwaniem i nie przeczytałam, bo się boję. Niektóre zabiegi (jak dopiski w nawiasach w połowie zdania, które brzmią, jakby podpowiedział je umysł schizofrenika) mnie przerażają i fascynują, bo jaki trzeba mieć biegły umysł, żeby wymyślać takie chwyty?

ODPOWIEDZ ]