#94 Mistrz Gry - "zło" (nie)konieczne.

Nasze małe centrum wszechświata, oko Saurona. Widzimy wszystko, rozmawiamy o wszystkim, dyskutujemy o tym, co nas najbardziej gryzie!
ODPOWIEDZ ]
Awatar użytkownika
O mnie
uciekam przed mordercą z najnudniejszym człowiekiem świata keep scrolling.
Moje fora
virus. ml.

#35472 04 gru 2017, 16:34

Mam wrażenie, że niektórzy nie ogarniają, gdzie się rejestrują. Rozumiem złość na Mistrza Gry, jeżeli wlezie gdzieś nieoczekiwanie i będzie na chama próbował coś przeprowadzić, uzależnić od siebie i wziąć pod patronat, choć postać trzykrotnie zdążyłaby uciec i mieć to całe wydarzenie głęboko w poważaniu. Ale nie pojmę osób, które rejestrują się na forum o Himalajach, wypływają kraulem na pełne morze, a potem kłócą się godzinami z MG, bo ten wprowadził rekiny. Albo osób, które tworzą postać w szkolnym uniwersum fantasy, gdzie co drugi bohater płonie albo wpływa destrukcyjnie na umysł, a potem się dziwią, że oberwali. Że jednak nie są tacy nietykalni. Że na forum o katastrofach, cholera, jednak zdarza się, że jakieś tsunami nie będzie pytało o zgodę, tylko zrobi swoje.

Nie umiem się do końca ustosunkować do tego problemu, bo nigdy nie bałem się MG. Jestem zresztą jak najbardziej za tym, by Mistrz Gry reagował za każdym razem, gdy widzi, że userzy coś psujo. Bo czasami się zdarza, że te wszystkie wasze „zaplanowane wątki” jednak kłócą się z realiami. Więc popieram, by raz na jakiś czas zacisnąć zęby i zrobić swoje, nawet jeżeli userzy będą się dąsać do zakichanej śmierci. Ktoś musi odgrywać rolę tego złego.
I właśnie - wydaje się, że gracze nie biorą nawet pod uwagę, że sami mogli coś zrobić źle. Że Mistrz Gry nie wpadł do tematu dlatego, że nie miał co ze sobą począć i z nudów postanowił przerwać jakieś przypadkowe spotkanie na mieście, tylko po to, aby naprostować niektóre sprawy.

Nierzadko też bywa, że user chce po prostu coś zrobić na swoją korzyść. Coś, co niekoniecznie by mu się udało metodą, jaką sobie obrał, gdyby na podstawie wyborów miał być również oceniany. Rozumiecie w czym rzecz? Co innego poradzić sobie ze sprzedawcą w kiosku, bo większość Narratorów machnie na to ręką, a co innego powalić cichaczem całą grupę dywersyjną i razem z kumplem przekraść się do kryjówki wroga. „Ale bez MG. Bo on zmieniłby mi plany i jeszcze byśmy się nie dostali do bazy”.

Nawet nie wiem, czy to do końca wina Mistrzów Gry. Bo faktycznie, niektórzy nie mają wyrobionych umiejętności. Ale naprawdę ciężko je nabyć, jeśli spróbujesz coś przeprowadzić i spotykasz się z falą hejtu, bo „jakim prawem on mi tam wlazł? PEWNIE CHCE ROBIĆ NA ZŁOŚĆ”. Siłą rzeczy taki MG, szczególnie jak jest początkujący, zamyka się w sobie i zaczyna przeobrażać w Miękką Kluchę, która będzie zawsze pytać graczy o zgodę, zawsze dawać to, czego chcą, zawsze zmieniać koncept, byle się udało. Gracze też powinni zdać sobie sprawę, że fora PBF to gra tekstowa w większym gronie. Jak ktoś chce się ograniczyć do randkowania albo akcji z góry przedyskutowanych od startu po sam finisz to niech, jak podano wyżej, pisze sobie sesje na GG albo Facebooku.
Black Cat pisze:Nie było płaczu, że "łeeeeeeeee.... zły MG wpadł mi do tematu i rozwalił randkę", tylko było: "Ja pierdolę, MG wpadł z moim byłym do tematu XDD Co robimy? XD". To była zabawa.
Pamiętamy.
<div style="font-family:'arial';font-size:10px;">
throw me to the wolves

Obrazek

i will return leading the pack
</div>

Awatar użytkownika

#35477 04 gru 2017, 18:56

Ja to bardzo lubię, kiedy mistrz gry nieoczekiwanie wpada do mojej gry. Teraz to trochę brakuje mi tej ingerencji, bo byłam/jestem na wielu forach i zauważyłam, że MG z czasem nie pisze zbyt wielu postów, a nawet jeżeli to robi, to ogranicza się do małej ilości postaci (tzw. grupki etc). Może tak jest tylko na forach, na których grałam/gram ja albo może Wy też to zauważyliście? Let me know :piszeposta:
No i nigdy nie rozumiałam osób, które bulwersowały się, bo im MG ''zepsuł'' jakąś rozgrywkę. Ludzie to tylko gra, po co psuć sobie nerwy z tego powodu? W żaden sposób nie wpłynie to na prawdziwe życie.

Awatar użytkownika
O mnie
Opiekun Crystal Empire

 #0054 Bajarz

#35489 05 gru 2017, 0:11

Gaba pisze:Ja to bardzo lubię, kiedy mistrz gry nieoczekiwanie wpada do mojej gry. Teraz to trochę brakuje mi tej ingerencji, bo byłam/jestem na wielu forach i zauważyłam, że MG z czasem nie pisze zbyt wielu postów, a nawet jeżeli to robi, to ogranicza się do małej ilości postaci (tzw. grupki etc). Może tak jest tylko na forach, na których grałam/gram ja albo może Wy też to zauważyliście? Let me know :piszeposta:
No i nigdy nie rozumiałam osób, które bulwersowały się, bo im MG ''zepsuł'' jakąś rozgrywkę. Ludzie to tylko gra, po co psuć sobie nerwy z tego powodu? W żaden sposób nie wpłynie to na prawdziwe życie.
Też tak mam, na jednym forum. I jeszcze panuje tam zasada: Gracz musi domagać się i przypominać się, żeby dostał post od Mistrza Gry. Plus jeszcze wyznają do tego, jako bonus: Gracz jest zawsze na łasce MG, a nie odwrotnie. Cóż, a potem wielkie zdziwienie czemu nie mają Graczy.

Ja też nie, wiesz? Ja jestem ciekawa, czy to po prostu nadmiar zbyt pewności siebie i tak zwanej zajebistości, która przewyższa inteligencję tej osoby do tego stopnia, że nią kieruje, czy próba pokazania patrzcie, ale jestem biedny, pokrzywdzony....itd. itd.

Pokaż
<center><a href="http://crystalempire.forumpolish.com//" target="_blank"><img src="http://i.imgur.com/fuak3uD.png" border="0"></a></center>

Awatar użytkownika
O mnie
Lubię w larpy, PBF-y i masochizm emocjonalny.
Moje fora
The Gifted

 @Kaczka#4211

#35567 08 gru 2017, 11:28

Bardzo lubię grać z MG, ale wydaje mi się, że powinniśmy docenić też rozgrywki bez niego. Zwykle kiedy tworzę postać, od razu daję jej w historii jakąś tajemnice czy intrygę, nie zawsze zawiązaną z fabułą forum. Rozgrywki z MG często mogą rozwinąć postać, ale bądźmy szczerzy - to nie jest RPG, w sesjach z Mistrzem Gry prywatne wątki postaci praktycznie się nie pojawiają. Jeśli jakoś chce ruszyć temat, sama muszę znaleźć odpowiednich graczy, zagrać ileś przesłuchań, rozmów, a moja postać musi wyświadczyć innym ileś przysług. I nic by mnie tak nie wkurzyło, jak MG rozwalający mi przełomową grę z jakimś informatorem, bo to nudna rozmowa przy kawie, a to przecież forum nastawione na akcję. I nie, nie chodzi mi o, nie wiem, aresztowanie przez policje czy tam straż, które może mieć sens i daje mi nowe wątki do grania. Chodzi mi o spadający na głowy sufit i o pojawiających się znikąd kitowców.
Takich sytuacji by nie było, gdyby Mistrz Gry dobrze znał moją kartę postaci i rozgrywki, ale MG nie jest bogiem, nie jest w stanie wszystkiego przeczytać i wszystko pamiętać. Pewnie dla niego ta przykładowa rozmowa w kawiarni jest zwykłym spotkaniem dwóch znajomych, bo nie ma wiedzy, żeby widzieć tu coś innego. A to forum jest przecież nastawione na akcję, co to za small talk, hurr durr!

Dlatego wydaje mi się, że warto pytać graczy czy wpadający MG nie zniszczy im fabuły budowanej od x rozgrywek albo korzystać z informatorów czy jakichś innych systemów typu wielki czerwony napis "NIE PRZESZKADZAC". Nie chodzi mi o to, żeby MG nie wchodził do rozgrywek, według mnie to fajnie urozmaica fabułę, ale równocześnie niektóre gry wymagają pięciu minut spokoju, a nie trzęsienia ziemi i ataku stada demonów. Wiem, istnieją retrospekcje, ale nie każdą grę da się tam wrzucić.

A co do krzywdzenia postaci... Nie ma ryzyka, nie ma zabawy, a jeśli ktoś chce być cały i zdrowy, to niech nie rusza na niebezpieczne akcje. Jakiś czas temu spotkałam się z graczami, którzy szli w drugą stronę, ich postaci musiały być po każdej akcji ranne (najlepiej żeby straciły kończynę albo oko, bo to takie edgy), choćby mieli odstawić Jasia Fasole i napisać w poście, że się się ze zmęczenia potykają o truchło potwora i upadają tak niefortunnie, że wbijają sobie sztylet w brzuch. A jak ktoś chciał ich opatrzyć, to musieli nagle dostać jakiegoś ataku, bo jeszcze nie daj Bóg za dobrze się wszystko zrośnie i nie zostaną blizny :lol: Oczywiście wszystko out of character.

Ale koniec już tego offtopu. Co do innych tematów: o ile początkujący MG jest w stanie posłuchać co mu chcę powiedzieć, jestem na tak. Gracze powinni się liczyć z realiami świata, wpadanie do graczy z fabułą świata jest fajne. Wpadanie bez fabuły, dla samego wypadania nie jest fajne, zwłaszcza jeśli ktoś robi coś ważnego. Najfajniej jest, kiedy MG zna historię i wątki postaci, ale zwykle jest to awykonalne.

Awatar użytkownika

#36219 26 gru 2017, 19:12

Ja raczej nigdy z MG problemów nie miałam. A wpadanie graczom do sesji bez zapowiedzi możne być naprawdę fajne, o ile MG nie jest napastliwy. Ba, czasem jest wręcz uzasadnione, zwłaszcza, gdy:
1. Postaciom nie klei sie sesja (często sama mam tak w "zapoznawczych" sesjach, gdy okazuje sie, ze bohaterowie na pewno od razu nie zostaną przyjaciółmi).
2. Gracze odcinają sie od reszty forum, realizując swój genialny plan i mają gdzieś cala resztę.
Jednocześnie jeśli gracze sami rozwiązują jakiś istotny fabularnie problem (np. wprowadzanie bohatera do organizacji i tłumaczenie mu podstaw jej działania - bo czasem po prostu trzeba to zrobić. A ze to nudne to każdemu sie spieszy) MG w żadnym razie nie powinien im przeszkadzać, bo to może być bardzo, bardzo irytujące.

Przepraszam za brak polskich znaków. Mam chwilowy problem z nimi.

Awatar użytkownika

#36235 27 gru 2017, 13:27

GABA pisze:No i nigdy nie rozumiałam osób, które bulwersowały się, bo im MG ''zepsuł'' jakąś rozgrywkę. Ludzie to tylko gra, po co psuć sobie nerwy z tego powodu? W żaden sposób nie wpłynie to na prawdziwe życie.
tak samo, jak można się nie bulwersować, że ktoś podjebał pomysł na postać, że ktoś zrobił włam na forum (nie wiem, czy to się jeszcze zdarza?), że ktoś z administracji nagina zasady dla siebie, kosztem graczy; te rzeczy też nie wpływają na prawdziwe życie, ale jednak skoro fora to rozgrywka, a ktoś ma konkretny plan na daną grę, żeby tak a nie inaczej poprowadzić wątek, to zupełnie rozumiem, że może się wkurzyć na wtrącenie mg

Awatar użytkownika

#36282 28 gru 2017, 18:43

nata pisze:tak samo, jak można się nie bulwersować, że ktoś podjebał pomysł na postać, że ktoś zrobił włam na forum (nie wiem, czy to się jeszcze zdarza?), że ktoś z administracji nagina zasady dla siebie, kosztem graczy; te rzeczy też nie wpływają na prawdziwe życie, ale jednak skoro fora to rozgrywka, a ktoś ma konkretny plan na daną grę, żeby tak a nie inaczej poprowadzić wątek, to zupełnie rozumiem, że może się wkurzyć na wtrącenie mg
To najbardziej głupie i niewymierne porównanie jakie widziałem od bardzo dawna. Punkty, które dotyka twoja wiadomość sugeruje mi fora SL. W tym wypadku czy SL'e nie powinny dawać poczucia, że wszystko się może wydarzyć tak jak w prawdziwym życiu? Rozmawiasz z kimś przechodząc przez jezdnię, nagle wpada na ciebie rozpędzony rowerzysta i wysyła cię do szpitala z połamanymi żebrami i ręką. Tam z kolei masz szansę poznać innych bohaterów i z nimi zawiązać relację. Gdyby nie było MG, do takiej sytuacji oczywiście nie doszłoby. Nie zmienia to faktu, że każdy pbf powinien mieć w regulaminie zapisaną informację czy mistrz ma prawo do ingerowania między luźną fabułę pewnej grupy graczy. Jeśli forum posiada taki zapis - "bulwersy" i wszechobecne nerwy stają się idiotyczne. Podchodząc do gry każdy akceptuje panujące zasady, zgodzisz się ze mną?

Jeśli ktoś chce tworzyć przeidealizowaną historię jakiegoś bohatera, to polecam napisać książkę a nie siedzieć na PBF'ach. Urok gier tekstowych polega na tym, że istnieje tutaj wpływ innych osób na naszą historię. To ich wpływ sprawia, że gry tekstowe są czymś innym niż typowe opowiadanie. Skoro denerwuje kogoś niespodziewany wpływ mg na obecne wydarzenia, to czemu nie miałoby go też denerwować, że postać jego towarzysza odpowiedziała inaczej niż ten ktoś założył? Tym tropem dotarlibyśmy do tego co napisałem wyżej - jeśli chce się mieć przeidealizowaną historię, to czemu nie napisać książki? 100% kontroli nad jakością i przebiegiem wydarzeń.

Awatar użytkownika
O mnie
Nie.
Moje fora
San Jose

#36476 02 sty 2018, 20:53

Kratos pisze:To najbardziej głupie i niewymierne porównanie jakie widziałem od bardzo dawna. Punkty, które dotyka twoja wiadomość sugeruje mi fora SL. W tym wypadku czy SL'e nie powinny dawać poczucia, że wszystko się może wydarzyć tak jak w prawdziwym życiu? Rozmawiasz z kimś przechodząc przez jezdnię, nagle wpada na ciebie rozpędzony rowerzysta i wysyła cię do szpitala z połamanymi żebrami i ręką. Tam z kolei masz szansę poznać innych bohaterów i z nimi zawiązać relację. Gdyby nie było MG, do takiej sytuacji oczywiście nie doszłoby.
Jak to by nie doszło? To już sama nie mogę wpakować w swoją postać rowerzysty? Druga postać nie może wjechać w moją w ramach fabuły, bez ingerencji MG? Bardzo zawsze mnie to śmieszy w argumentacjach za potrzebą ingerencji MG, że do czegoś by NIE DOSZŁO.
To już nie umiemy się bawić i wymyślać sytuacji bez osoby trzeciej, jakby "boga", który nam to rzuci z góry? Ja tam bym wypadek wolała rozegrać z drugim graczem, bo nie dość, że poznam inne postacie w szpitalu, to jeszcze mam rowerzystę, który mnie potrącił i mogę go szczerze nienawidzić i przebijać mu w przyszłości opony.
Ja tam umiem sama sobie urozmaicić fabułę, nie potrzebuję do tego nagłych ingerencji osoby trzeciej i wcale nie chodzi mi tutaj o to, że nie dopuszczam do siebie myśli, że może stać się coś złego. Sama z miłą chęcią tyram swoje postacie i wychodzi mi to wystarczająco dobrze, a jak chcę grać z MG, to idę na event albo wyraźnie proszę o ingerencję. Niezapowiedziane wizyty MG nie są mi do szczęścia potrzebne, a z drugiej strony, jak sobie taki wybierze szczególnie niefortunną sesję, to może bardzo łatwo zepsuć przyjemność z gry.
Mówię NIE niezapowiedzianym ingerencjom. Do całej reszty się przydaje i na eventach, misjach, ingerencjach po prośbie, czy w lokacji, w której jest z góry zapowiedziane, że MG będzie tam aktywny, nikt raczej MG jako zło konieczne nie traktuje.
Śmieszy mnie to postrzeganie ludzi, którzy nie chcą grać z MG, jako pragnących idealnych postaci - zwłaszcza jeśli dodatkowo grają, ojejciu tragedia, na SLu (które są pełne dram, chorych ludzi i tragedii ludzkich, bo tak jest ciekawiej). Trochę martwi mnie istnienie ludzi, którzy nie są w stanie sobie wyobrazić, że ktoś może tworzyć różne nie-idealne-historie bez pomocy pana mistrza gry. To strasznie smutne.

Sekret jest taki, że najlepsze rozgrywki to takie, w których wszyscy zainteresowani chcą uczestniczyć i bawią się dobrze. Nie ma sensu kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać.

Awatar użytkownika

#36480 02 sty 2018, 21:55

Banshee pisze:Mówię NIE niezapowiedzianym ingerencjom. Do całej reszty się przydaje i na eventach, misjach, ingerencjach po prośbie, czy w lokacji, w której jest z góry zapowiedziane, że MG będzie tam aktywny, nikt raczej MG jako zło konieczne nie traktuje.
Śmieszy mnie to postrzeganie ludzi, którzy nie chcą grać z MG, jako pragnących idealnych postaci - zwłaszcza jeśli dodatkowo grają, ojejciu tragedia, na SLu (które są pełne dram, chorych ludzi i tragedii ludzkich, bo tak jest ciekawiej). Trochę martwi mnie istnienie ludzi, którzy nie są w stanie sobie wyobrazić, że ktoś może tworzyć różne nie-idealne-historie bez pomocy pana mistrza gry. To strasznie smutne.

Sekret jest taki, że najlepsze rozgrywki to takie, w których wszyscy zainteresowani chcą uczestniczyć i bawią się dobrze. Nie ma sensu kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać.
Jejku, tak bardzo w punkt i wszystko, co zawsze chciałam przekazać, że nie umiem sklecić już niczego lepszego niż - dziękuję. Po prostu dziękuję, że to wreszcie ktoś powiedział.
[align=right]What is a jaeger? A jaeger is the pinnacle of human invention. When the monsters came, we did not wait for heroes to fall from the sky and save us. We saved ourselves. Innovation is our superpower. What is a jaeger? It&#8217;s you, times a thousand, tall as a mountain, with a beating heart that burns as bright as the sun! Enabling us all to become the most heroic version of ourselves.[/align]

Awatar użytkownika

#36682 07 sty 2018, 16:35

Banshee pisze: Jak to by nie doszło? To już sama nie mogę wpakować w swoją postać rowerzysty? Druga postać nie może wjechać w moją w ramach fabuły, bez ingerencji MG? Bardzo zawsze mnie to śmieszy w argumentacjach za potrzebą ingerencji MG, że do czegoś by NIE DOSZŁO.
To już nie umiemy się bawić i wymyślać sytuacji bez osoby trzeciej, jakby "boga", który nam to rzuci z góry? Ja tam bym wypadek wolała rozegrać z drugim graczem, bo nie dość, że poznam inne postacie w szpitalu, to jeszcze mam rowerzystę, który mnie potrącił i mogę go szczerze nienawidzić i przebijać mu w przyszłości opony.
Ja tam umiem sama sobie urozmaicić fabułę, nie potrzebuję do tego nagłych ingerencji osoby trzeciej i wcale nie chodzi mi tutaj o to, że nie dopuszczam do siebie myśli, że może stać się coś złego. Sama z miłą chęcią tyram swoje postacie i wychodzi mi to wystarczająco dobrze, a jak chcę grać z MG, to idę na event albo wyraźnie proszę o ingerencję. Niezapowiedziane wizyty MG nie są mi do szczęścia potrzebne, a z drugiej strony, jak sobie taki wybierze szczególnie niefortunną sesję, to może bardzo łatwo zepsuć przyjemność z gry. Nie nazywaj czegoś takiego grą, bo nią nie jest. To powieściopisarstwo. Napisz książkę. ;)

Mówię NIE niezapowiedzianym ingerencjom. Do całej reszty się przydaje i na eventach, misjach, ingerencjach po prośbie, czy w lokacji, w której jest z góry zapowiedziane, że MG będzie tam aktywny, nikt raczej MG jako zło konieczne nie traktuje. Myślę, że traktowanie cię poważnie w tym momencie nie ma większego sensu, ale winszuję braku pojęcia na temat idei gier i realnego doświadczenia z dobrym mistrzem gry.

Śmieszy mnie to postrzeganie ludzi, którzy nie chcą grać z MG, jako pragnących idealnych postaci - zwłaszcza jeśli dodatkowo grają, ojejciu tragedia, na SLu (które są pełne dram, chorych ludzi i tragedii ludzkich, bo tak jest ciekawiej). Trochę martwi mnie istnienie ludzi, którzy nie są w stanie sobie wyobrazić, że ktoś może tworzyć różne nie-idealne-historie bez pomocy pana mistrza gry. To strasznie smutne.
Widzisz, trochę mieszasz ideologię. Tworzenie "nie-idealnych-historii", to nie to samo co znalezienie się w stworzonej przez kogoś trudnej sytuacji i próbowanie sobie z nią poradzić. Twój przykład jest jak pisanie rozdziału w książce. Innymi słowy nie wiesz czym jest "gra".

Sekret jest taki, że najlepsze rozgrywki to takie, w których wszyscy zainteresowani chcą uczestniczyć i bawią się dobrze. Nie ma sensu kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Oczywiście zgadzam się, ale nie mówimy tutaj o rozgrywce a rozrywce. To dwa różne pojęcia. Termin "rozgrywka" dotyczy grania.
Rozumiem, że nie czytałaś mojej wiadomości do samego końca. A jeśli już, to z niezrozumieniem? Wyjaśnij mi sens "urozmaicania" sobie fabuły w tak kontrolowany sposób jaki starasz się przedstawić? Skoro lubisz mieć pełną kontrolę nad opowieścią, czemu nie napiszesz książki? PBF'y to gry, zaś za grę można uznać tylko twór, który oferuje coś niekontrolowanego: wyzwanie, test, rywalizację. Jeżeli mówimy dalej o PBF'ach, to twoje stanowisko jest niepoprawne. Jeśli mówimy o forum literackim, wtedy się z tobą zgodzę w tym co napisałaś. Żeby drążyć dalej temat trzeba zrozumieć czym jest "gra" a czym jest powieściopisarstwo. Idąc twoim tropem można zbudować przykład sytuacji z rzeczywistości.
Ukrywasz w kontrolowany sposób pewien przedmiot a potem go "szukasz". Czynność nazywasz "grą", ale czy faktycznie to jest gra? Dodajmy znajomego, który ukrył przedmiot za ciebie a ty go musisz odnaleźć po wskazówkach. Co w tym wypadku jest faktycznie grą, a co nie?

Ale dla upartości. Załóżmy, że jedno i drugie w naszym mniemaniu jest grą. Która ma sens, a która nie? To pytanie retoryczne. W przypadku większej upartości oboje możemy przyznać, że była to forma zabawy/rozrywki. W takim przypadku zgodzę się, ale ponownie rozdzielę pojęcia jak zrobiłem to wyżej. Dlatego wracając do sedna, brak MG jest zwykłym powieściopisarstwem i nie nazywałbym tego "grą", a jakąś tam formą rozrywki. Nie twierdzę, że taka forma jest zła. Jednak jeśli ktoś chce nazywać swój twór "grą", to coś musi za tym przemawiać. Ktoś napisze "ale tam jest *mechanika*", "oni rywalizują ze sobą!". Jeżeli każdy ma całkowitą kontrolę nad toczącą się historią, to już z góry nic nie przemawia za terminem "gra" w odniesieniu do takiego forum literackiego.

Awatar użytkownika
O mnie
Nie.
Moje fora
San Jose

#36684 07 sty 2018, 17:59

Mam na ten temat do powiedzenia tylko jedno: nie wiedziałam, że mam kontrolę nad postacią drugiego gracza, lol. Nie mam pełnej kontroli nad przebiegiem historii, już pomijając to, że mogę się poruszać tylko w granicach określonego z góry uniwersum.
Nie wiem skąd pomysł, że mówię o rozgrywkach ustalonych od A do Z. Najczęściej to wygląda tak:
"ej, to może niech on w nią wjedzie, hehehe" albo nawet "dobra, to zacznij jakoś, coś się wymyśli". A cały rozwój wydarzenia zależy potem od obu graczy. Ale lepiej wierzyć w co się chce, cóż. Na szczęście pisałam w życiu zarówno opowiadania solo i zbiorowe, więc potrafię powiedzieć czym się to od PBFa różni.
Ps. z takiego "wspólnego tworzenia historii" też się robi gry towarzyskie.

Zostawię tu jeszcze definicję "gry:
"Gra – czynność o ustalonych zasadach, w której udział bierze jedna lub więcej osób. Od innych rozrywek grę oddziela istnienie ścisłego zbioru zasad gry, od innych skodyfikowanych czynności jej rozrywkowy charakter."

Ps.2. zupełnie nie zrozumiałeś, co usiłowałam przekazać z tym sekretem, bo bynajmniej nie to, że wtedy się po prostu wszyscy najlepiej bawią. Jest w tym dużo więcej.

Awatar użytkownika
O mnie
Opiekun Crystal Empire

 #0054 Bajarz

#36705 08 sty 2018, 0:39

Tak wtrącę swoje pięć groszy, ale przecież jeśli gra posiada Mistrza Gry, to trzeba liczyć się z tym, że taki ktoś sprawuje piecze nad grą i on może decydować kogo i gdzie, w jakiej sytuacji umieścić.
Owszem, można grać tylko z innym Graczem lub Graczami, ale wtedy musi być spora doza zaufania między tymi ludźmi. Niestety, niektórzy tego nadużywaj, ale to rozmowa na kiedy indziej.
Wydaje mi się, że gra, to nie tylko to co zostało tutaj zacytowane, ale także szereg działań, które może zrobić Gracz/Gracze i muszą się liczyć z konsekwencjami swoich czynów. Poza tym, co to za frajda, jak założysz sobie z góry przebieg wydarzeń i potem to tylko rozegrasz? Mnie dawno takie coś przestało bawić i szybko się nudzi, ale jeśli ktoś to lubi, to szanuję, jego decyzja.

Tak się zastanawiam, czy takie wyjaśnienie gry pasuje w ogóle do PBF'a. Jeśli się mylę to mnie śmiało poprawiajcie.

No właśnie, zasady, czyli jeśli na forum, czyli grze są zasady, które jasno określają, że Mistrz Gry może wbić komuś w rozgrywkę to Gracz/Gracze muszą mieć to na uwadze. Owszem nie musi Misiek Gry tego robić, ale może.

Ogółem, może problem tkwi także w interpretacji słów, bo czasami ludzie widzą to co chcą widzieć i z góry zakładają coś, co wcale takie nie jest.
<center><a href="http://crystalempire.forumpolish.com//" target="_blank"><img src="http://i.imgur.com/fuak3uD.png" border="0"></a></center>

Awatar użytkownika

#36734 08 sty 2018, 15:41

Kratos, jesteś trollem, czy serio tak bardzo nie potrafisz przyjąć do wiadomości tego, że ktoś ma inny pogląd na dany temat, że aż walczysz? :lol:

Awatar użytkownika
O mnie
Nie.
Moje fora
San Jose

#36738 08 sty 2018, 18:13

Bajarz pisze: Wydaje mi się, że gra, to nie tylko to co zostało tutaj zacytowane, ale także szereg działań, które może zrobić Gracz/Gracze i muszą się liczyć z konsekwencjami swoich czynów. Poza tym, co to za frajda, jak założysz sobie z góry przebieg wydarzeń i potem to tylko rozegrasz? Mnie dawno takie coś przestało bawić i szybko się nudzi, ale jeśli ktoś to lubi, to szanuję, jego decyzja.
Ale naprawdę jest coś pomiędzy rozgrywką z całkowicie zaplanowanym przebiegiem, a grą z MG. NAPRAWDĘ. Drugi gracz nie wie co JA planuję. Ja nie wiem co planuje drugi gracz. Owszem, zdarzają się fabuły, które wymuszają pewne planowanie, albo polegają na "mam taki super pomysł, rozegrajmy to!", ale nawet one zwykle mają tylko pewien ZARYS, który należy rozwinąć, a to jak się rozwinie nie musi być wcale przewidywalne, bo zależy od reakcji i postępowania obu, czy nawet większej ilości, postaci. Wieczorek z pidżama party może równie dobrze skończyć się niezaplanowanym rozłamem w grupie przyjaciół, jeśli np. inny gracz postanowi, że jego postać się upije i zacznie rozgrzebywać wszystkie brudy.
Nigdy nie spotkałam się z grą, w której każde posunięcie byłoby zaplanowane. Gdzie zakładałoby się jakiś jeden i konkretny przebieg wydarzeń, który musi być i koniec.
Bajarz pisze: No właśnie, zasady, czyli jeśli na forum, czyli grze są zasady, które jasno określają, że Mistrz Gry może wbić komuś w rozgrywkę to Gracz/Gracze muszą mieć to na uwadze. Owszem nie musi Misiek Gry tego robić, ale może.

Ogółem, może problem tkwi także w interpretacji słów, bo czasami ludzie widzą to co chcą widzieć i z góry zakładają coś, co wcale takie nie jest.
Tylko że istnieją fora PBF, gdzie czegoś takiego nie ma. Gdzie w zasadach nie ma powiedziane, że MG sobie wbija jak chce, jego rola jest ograniczona. Są fora PBF, gdzie są informatory. Jest ich coraz więcej. Bo jest na to zapotrzebowanie, a popyt kreuje podaż.
Jestem przekonana, że nawet zatwardziały fan MG też od czasu do czasu prowadzi sesję, w której akurat nie chce by ktoś mu przerywał. Bo sam już prowadzony wątek jest na tyle ciekawy i warty rozwinięcia, że nie chce, by został urwany.
W MMO też raczej cię nagle nie wrzucają w masową bitwę bez twojej zgody, a na PvP musisz się zgodzić. W grach komputerowych typu RPG na wiele misji możesz się zgodzić albo nie, rozegrać je w różny sposób...
Piję generalnie do tego, że są różne style gry, różne możliwości prowadzenia rozgrywek i różne potrzeby. A jak ktoś mi mówi, że gra bez MG to nie gra, tylko powieściopisarstwo i sugeruje, że jeśli nie chcę w swojej grze MG to nic się nie wydarzy (choćby rzeczony wypadek z rowerem), to mnie bierze pusty śmiech.
Osoby, które MG nienawidzą, raczej nie przychodzą na fora, gdzie jego rola jest duża. Chyba, że się pomylą - bo wcale nierzadko jest tak, że nigdzie nie jest określone czy MG będzie przeprowadzał niezapowiedziane interwencje, czy nie i łatwo się pomylić - to wtedy pomarudzą, pomarudzą i albo fakt zaakceptują, albo z forum rezygnują. Nie wiem w czym problem.
Nierzadko takie fora są tworzone przez entuzjastów, którzy uważają takie interwencje za oczywistą oczywistość, mimo że wcale oczywistością nie są. Jeśli im takie marudy potem przeszkadzają, to może warto by pomyśleć o wyraźnym zaznaczeniu zasad?
Naprawdę tak trudno pogodzić się z tym, że wszyscy jesteśmy różni?

Awatar użytkownika
O mnie
Opiekun Crystal Empire

 #0054 Bajarz

#36739 08 sty 2018, 18:53

Banshee troszkę źle zinterpretowałam Twoje słowa. Założyłam z góry, że wspominasz o zaplawzruszanowanej rozgrywce pomiędzy Graczami, gdzie ktoś wie, co dana osoba zrobi. Mój błąd.

Rzeczywiście, jak ktoś ma tylko ustaloną fabułę, na zasadzie zagrajmy sobie podróż do jakiegoś lasu, ale po drodze nawzajem sobie MGujemy, to inna kwestia i to chyba jest to coś pomiędzy, o którym wspominasz. *drapie się po łepetynie*

No nie ma, ale ja akurat miałam to szczęście, że trafiałam na takie, na których przeważnie taki zapis się pojawiał. Tylko na nielicznych tego nie było, ale i tak MG potem się upierał, że może to zrobić. *wzrusza ramionami*

Właśnie to, o czym wspominasz bywa problemem dla niektórych, bo nie potrafią jasno określić zasad, a potem robi się z tego wielki problem na pół forum, w tym i tak zwany ból dupy.
Jak zauważyłaś, jesteśmy różni, mimo, że zarazem też i podobni, to jednak każdy ma swoje spojrzenie na pewne sprawy. Dobrym przykładem jest poproszenie 10 osób o opisanie jakiegoś wydarzenia. Każda z tych osób, opisze to wydarzenie według swojego punktu widzenia i tym sposobem zyskamy 10 różnych opisów jednego wydarzenia!

Tutaj, to działa na tej samej zasadzie, dlatego warto pewne rzeczy jasno i wyraźnie podkreślać, bo o to Ci chodziło, prawda?
<center><a href="http://crystalempire.forumpolish.com//" target="_blank"><img src="http://i.imgur.com/fuak3uD.png" border="0"></a></center>