I. Ocenianie filmów

ODPOWIEDZ ]
Awatar użytkownika

#410 14 mar 2015, 1:42

Ostatnio często łapie się mnie ten temat i chodzi za mną, prawie jak brzydka woń za czterema literami.
Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze mnie interesowało, czym ludzie dokładniej się kierując przy oglądaniu filmów. Jak później oceniają. Zatem - co dla Was jest ważne i na co zwracacie szczególną uwagę, choć nie zawsze inni też na to patrzą? Jest coś, co ma dla Was ogromne znaczenie i coś, bez czego się obejdzie? Jakieś przyjęte zasady dla siebie, że musi spełnić to, tamto i owamto? : >
Ostatnio zmieniony 18 mar 2015, 3:31 przez seevis, łącznie zmieniany 1 raz.
  • Obrazek Obrazek

#428 14 mar 2015, 10:18

Dle mnie w filmie musi być ogarnię ta fabuła i dobrze grający aktorzy. Ostatnio ściągnęłam sobie aplikacje na telefon z filmami i tam był film pt. Straszny Hiszpański Film. Powiem wam, że to nie miało w ogóle sensu. Jakiś dom był, jakaś smierć, potem to był sen i nie polecam. Taki tylko podalam przykład. Musi też być dobrze zmontowany, bo czasem widać, że mają tam jakieś akcesoria czy w jednej scenie kamera na faceta i ma zielony krawat, potem kamera na kobiete i znów ten sam facet, ale krawat granatowy. Ogólnie może macie jakieś komedie do polecenia?
[align=center]Obrazek
SWOSU[/align]

Awatar użytkownika
Moje fora
chyba jelonki
Raz na ruski rok

#456 14 mar 2015, 12:55

Niby taki temat dla mnie, ale w sumie jakbym się dobrze zastanowiła, to nie mam jakiejś jednej, przyjętej reguły dlaczego ten film, a nie inny. Czasem oglądam po reżyserach, czasem po operatorach, czasem po aktorach. Innym razem, biorę jak leci, to czego nie widziałam, a jakoś kwalifikuje się do filmowej klasyki, czy jakiś ponadczasowych obrazów. Mam również swoje ulubione filmy, które oglądam po tysiąc razy. Każdy na inny humor, każdy ze względu na różne potrzeby. Mam swoje TOP10, jak każdy, ale ulega ono modyfikacji z każdym obejrzanym tytułem. Coś wylatuje, bo jest lepsze: montażowo, fabularnie, zdjęciowo.
Niestety minusem całej mojej zabawy z filmem jest to, że nie do końca potrafię wyczilować, bo analizuje różne techniczne i formalne aspekty.

#601 14 mar 2015, 17:26

U mnie sprawa jest prosta - film musi mnie po prostu w jakikolwiek sposób ruszyć. Jeśli po jego obejrzeniu stwierdzę tylko "aha" to film jest do bani. Nieważne jakie miał efekty specjalne czy grali tam moi ulubieni aktorzy. Nawet jeśli będzie reklamowany jako "najstraszniejszy horror wszechczasów, ludzie mdleją i robią pod siebie podczas seansu", a ja cały czas będę się pokładał ze śmiechu - było supi, leci 10/10.

Tak, to przez takich jak ja zwykłe filmowe ścierwa mają zawyżone oceny. xD

#1916 18 mar 2015, 0:33

Zależy co oceniam. Jeżeli komedię to raczej nie nastawiam się na dogłębne przeżycia.
Biorę pod uwagę fabułę, grę aktorską, realizację scenariusza i pracę z kamerą oraz oczywiście muzyka.
Nie potrafię surowo oceniać filmów/seriali tak jak robią to inni... Gdy nie obejrzę filmu w całości to nie wystawiam oceny.

Awatar użytkownika

#1954 18 mar 2015, 12:30

Jeszcze zanim zaczęłam studia, oceniałam filmy tylko i wyłącznie po fabule czyli po tym jakie emocje towarzyszyły mi po obejrzeniu filmu. Ale potem zaczęłam się o tym uczyć i w miarę dalszego oglądania i oceniania filmu zorientowałam się, że przestałam tak na nie patrzeć. Znaczy jasne, emocje jakie towarzyszą mi po obejrzeniu filmu nadal są ważne i w pewnym stopniu również fabułę oceniam, ale dochodzą do tego jeszcze sprawy techniczne, montaż, muzyka, gra aktorska oraz aspekt wizualny i estetyczny. Film, na którym wzruszę się kilka razy, ale będzie słaby technicznie, nie dostanie ode mnie najwyższej noty, zaś film fabularnie banalny ale z genialnym montażem i grą aktorską może na to liczyć.
Ponad to, jeśli oceniam film mieszczący się w konkretnym gatunku, staram się wyłapać charakterystyczne dla niego cechy. Nie patrzę jednak na to czy jest w nich coś oryginalnego czy nie, bo jak wszyscy wiemy, scenariusze filmów bazują na utartych kliszach a to, czy po raz kolejny nas zachwycą zależy tylko i wyłącznie od tego, jak wokół takiego schematu zostanie zbudowany świat przedstawiony.

Awatar użytkownika
O mnie
Hokus pokus, zapach lata, pora odejść z tego świata
Moje fora
morsy, magiczna rosja

#2152 19 mar 2015, 11:58

Zależy od gatunku.
Według mnie jak oglądam komedie to nie nastawiam się na jakieś głębokie przesłanie filmu. Więc jak dla mnie dobra komedia to komedia, która jest po prostu śmieszna, z ciekawą fabułą i rozbrajającymi aktorami. I staram się zmieniać patrzenie na filmu w zależności od gatunku, tego co oczekuję od tego filmu. Na przykład jeśli komedia mi się super podobała wstawiam wysoką ocenę, ale jakiś ambitny film mnie zawiódł to ocena jest raczej niska. I sama gdy na przykład wchodzę na filmweba i widzę, że na przykład jakaś komedia ma wysoką ocenę to nie znaczy dla mnie, że to arcydzieło kina tylko, że to świetna komedia.
Przede wszystkim dużą uwagę zwracam na aktorów. Nienawidzę słabego aktorstwa i często to sprawia, że przestaję oglądać serial (TVD!), ale jeśli fabuła mnie wciągnie to mogę na to przymrużyć oko ( na przykład serial Arrow reprezentuję naprawdę niski poziom aktorski, jednak polubiłam bohaterów, ciekawi mnie akcja i nadal oglądam). Często szukam filmów czy seriali z moimi aktorami i głównie to oni przyciągają mnie przed ekran.
Zakończenie też jest ważne. Nic tak nie denerwuję jak banalne zakończenie filmu. Wiadomo, że komedia romantyczna raczej nie skończy się śmiercią głównych bohaterów albo ich rozstaniem. Jednak lubię być zaskakiwana. I nic nie psuję mi filmu tak bardzo jak bez sensowne zakończenie.
Obrazek

Awatar użytkownika

#2210 20 mar 2015, 15:06

Dzięki za liczne odpowiedzi.
Po prostu zastanawiało mnie to, czym ludzie kierują się podczas oceniania filmów i postrzegania ich. Raz usłyszałam, że po prostu aktor musi ładnie wyglądać, więc... no, odrobinę zwątpiłam. I to zrozumiałe - jak w przypadku kruczy i Faye - że inaczej się postrzega dane produkcje, jeśli już człowiek pojawia się na zajęciach, w których (pozwolę sobie to nazwać ogólnie) technika kinematografii jest jednym z wiodących przedmiotów. Tak mi się przynajmniej wydaje, że wiodących.
Wilczek, o nie, Wilczek, how dare you itd., itp., ale tak serio - każdy ma przecież inne poczucie humoru i na co innego zwróci uwagę, prawda? Podobnie miałam ze znajomym po obejrzeniu Grand Budapest Hotel. Mnie rozśmieszała cały czas groteska i absurd, przy czym kontrast wzmacniał wrażenia, a znajomy sobie chwali film, choć nie widział tam nic zabawnego.
Ja np. zauważyłam, że u mnie faktycznie dosyć sporą ocenę za film ma muzyka. Nie oszukujmy się, ścieżka dźwiękowa jest bardzo ważna, a i przy tym może mam wymagania, choć nieco zatarte to jednak nadal trzymam się faktu, że jak dadzą idiotyczne nagrania albo kompletnie niepasujące to nie będzie to jakoś przeze mnie wysoko ocenione, o. No, chyba że dany producent/ reżyser/ ktokolwiek kto się tym zajmuje ma taki styl, że czasem da coś, co w ogóle nie pasuje. To też odrobinę inaczej się na to spojrzy.
fassylover, ja tak mam, jeśli chodzi o ogół. Zacznę czytać/ oglądać sagę, serial, cokolwiek to mimo że - np. w przypadku Zmierzchu - jest to dno, to muszę obejrzeć, bo jakoś mi to nie da spokoju, no i ciekawość robi swoje. Nie zmienia to jednak faktu, że przy oglądaniu takowych to mniejszą uwagę na daną produkcję zwracam.
Malina, takie błędy się często zdarzają. Nie pamiętam przy jakim kostiumowym filmie to było, ale dało się zauważyć zegarek typu Rolex i te inne czy jakieś lakierki w - załóżmy - Koloseum. Niszczy to, jeśli film jest nastawiony na poważną publikę.
STORMBORN, och! Też nienawidzę bezsensownych zakończeń. Czasem, co prawda, są takie, by człowiek sobie dopowiedział, ale nieraz to bardziej dla mnie wygląda tak, jakby nagle zdecydowali, że "O, koniec i już", a tu ani me, ani be, ani ce, de, e i człowiek nie wie, jak zareagować. :D

Dzięki raz jeszcze za wypowiedzi <3
  • Obrazek Obrazek

ODPOWIEDZ ]